Przejdź do głównej zawartości

Posty

3103.2025r. Uparta miłośc t.III r. 14[5] Jakiś czas po Świętach, tato Lis zadzwonił, by podziękować Adamowi za pomoc przy kupnie domu. Podzielił się też wrażeniami z chrzcin synka Pawłowego. Oprócz tych dobrych nowin miał też i takie, którymi się martwił. Ciocia Rozalia zamierza w lipcu przenieść się do Polski. Od początku było wiadomo, że córka zostaje we Francji, ale była nadzieja, że jej wierna od lat przyjaciółka, też Polka - wyjedzie razem z nią. Była samotna, długie lata pomagała Rozalii, były bardzo zżyte. No ale wszystko przemyślała i wybrała skromne życie we Francji, zamiast powrotu do ojczyzny, której prawie nie pamiętała. I tu ciocia ma prośbę, żeby znaleźć kobietę, która z nią zamieszka. - W pierwszej chwili pomyślałem o Piotrku - relacjonował - ma domek, ma służbowy samochód, ale sytuacja go przerosła i chętnie by z tej Spółdzielni wyjechał.Nawet żeśmy z nim rozmawiali - jednakże Stefka ucięła wszelkie spekulacje. Ni zamierza mieszkać z starszą osobą , potrzebującą op...
Najnowsze posty
24.03.2025r. Któregoś dnia, krótko przed Wielkanocą, Mirka odebrała dwa telefony, które ją poruszyły. Najpierw dzwonił teść, że przyjeżdża a na Święta i o ile można - to z panem Andrzejem!Niedługo po tym, zadzwonił tato Lis, że będzie finalizowana transakcja kupna domu dla cioci Rozalii i w związku z tym prośba, żeby Adam przyjechał. Tego się spodziewali, tylko, że to się odbędzie w Wielkim Tygodniu - tego nie przewidzieli.Relacje z Renią powolutku wracały do normy -jak nie było kłótni przed wielomiesięcznym milczeniem; tak nie było przeprosin przed powrotem zgody. Toteż, gdy kiedyś natknęła się na sąsiadkę, zwierzyła się jej, że martwi się, jak podoła przygotowaniom, gdy Adam na parę dni wyjedzie - i to w takim czasie! - Myślę, że we Francji, czy w Niemczech nie celebruje się tak Wielkiego Tygodnia, jak u nas, dla nich to zwykły czas. Nie martw się Julka przyjedzie wcześniej na ferie wiosenne, to jej małą podrzucisz. Adam wrócił dopiero w Wielki Piątek; czekały na niego zaległe w...
16.03.2025r. Uparta miłość t.III r. 14[4] Kapryśna zima sprawiła, że chorych wciąż przybywało; z tego powodu doktor Zalewski wciąż musiał odkładać wyjazd do Poznania. Czul się w obowiązku, by odwiedzić najbliższego sąsiada, a i przyjaciela. Renia jeździła do męża często i wracała pełna otuchy, gdyż stan Staszka poprawiał się. Nareszcie przyszedł dzień, gdy było mniej chorych i ruszył w drogę; sypał drobny śnieg, ale droga była posypana. W szpitalu klinicznym na 28 czerwca pracował, co prawda krótki czas, ale gdyby nie Jagusia, długo by musiał szukać i pytać, gdzie Staszek leży. Ona bywała tu często i z potrzeby serca i , żeby informować męża, co z ojcem.Zdziwił się, bo chory spał niespokojnym snem, budził się, ale nie kontrolował rzeczywistości - Było już dużo lepiej, ale musieli mu poskładać kolano - nowe znieczulenie, silne leki, no i jest, jak jest - szepnęła siadając przy chorym. Posiedzieli chwilę, po czym ojciec uznał, że musi pogadać z lekarzem dyżurnym, chciał też poszukać...
9.03 2025r. Uparta miłośc t.III r. 14[3] Renia powoli dochodziła do siebie; przytomniejszym wzrokiem popatrzyła na sąsiadów i usiłowała wstać. - Spokojnie, posiedź jeszcze aż będziesz silniejsza. - Głowę wam zawracam swoimi sprawami... - Są rzeczy ważne i najważniejsze - nie zawracasz głowy - rzekła Mirka. - Tak, ale u mnie wszystko pootwierane,światła pozapalane, nawet radio w kuchni gra i znów spróbowała się podnieść z fotela. - To ja pójdę pozamykam, pogaszę - zaofiarował się Henio. Wyszedł i zaraz wrócił , poszedł do kuchni. -Tylko tyle mamy soli? - pokazał solniczkę- nie da się stanąć na schodach. - Na dole w szafce powinno być całe kilo, a może i dwa. Ojciec pośpieszył z pomocą: z soli i popiołu zrobili mieszankę, posypali schody i dróżkę do sąsiadów i dopiero chłopak. ostrożnie stąpając mógł przejść do mieszkania Dalszewskich. będąc w przedsionku, usłyszał, że dzwoni telefon. - Halo! - Tu mówi Jóżwiakowa, z kim rozmawiam? - Z synem.- skłamał myśląc: niech to spadni...
02.03.2025r. Uparta miłość t.III r. 14[2] Zmęczona natłokiem wrażeń, Marii zasnęła na kolanach brata nie dokończywszy kolacji. Przeszli wiec do pokoju, by jeszcze , przed spaniem - pogadać. Henio włączył telewizor; Mirka, widząc minę ojca, poprosiła by wyłączył. - Chciałem tylko zobaczyć, co wywalczyli demonstranci pod Belwederem i co Wałęsa na to. - Jeszce niedawno był na fali, bo wojska radzieckie wyniosły się z naszego kraju; teraz już zwalczany niemal przez wszystkich - rzekł Adam rozsiadając się obok teścia. - Przyjdzie inny na jego miejsce i też będzie miał wrogów i tak się gra toczy, aż do znudzenia. My mało oglądamy wiadomości, szkoda zdrowia - westchnął pan Piotr - Mama mówiła, że byłeś, dziadku, prześladowany - więc sam widzisz, że nie jest obojętne, kto rządzi - Dlatego wybrałeś sobie politykę, do studiowania?Leśnik - to piękny fach, albo jakbyś poszedł w ślady ojca. Do tego ten Kraków, jak Piotrek twierdzi, to samo masz w Poznaniu. - Zawsze jest opcja, że się nie ...
23.02.2025r. Uparta milość t.III r. 14[1] ] PO paru dniach, gdy wspominali wizytę Walusia, Mirka nie mogła się nadziwić, że Lonia do tego stopnia dała się zniewolić bratu, że doprowadziła się do ciężkiej choroby - Wszystko na dobrej drodze, mój przyjaciel - ortopeda, weźmie ją na oddział i będzie kierował leczeniem. - Bardzo dobrze, kochanie - im naprawdę warto pomóc. - Waluś albo nie chciał, albo nie zdążył ci powiedzieć, dlaczego ona wciąż godziła się ciężko pracować u brata. Otóż w trakcie procesu wyszło, że prawie cały ogród Walusie jest na ziemi głównego gospodarza. Szwagier to wykorzystywał grożąc, że będzie dochodzić swego, jak nie będą grzeczni. - Tak, czy siak na szczęście mają to za sobą; oby znaleźli swój prawdziwy dom. Pod koniec stycznia mróz zelżał, za to dzień w dzień dosypywało śniegu.W taki zimny, ciemny wieczór, ktoś zapukał do drzwi. Adam pośpieszył otworzyć, przekonany, że to ktoś potrzebujący pomocy. W drzwiach stał ośnieżony Henio. - Bój się Boga, człowi...
17.02.2025r. Ponure wspomnienia własnego zawału dręczyły Adama tak długo, aż nie wstała Marii. Domagała się uwagi, zabawy, troski. Drepcząc za nią powolutku rozruszał ciało, a jej szczebiot sprawiał, że przestał rozpamiętywać.Przed obiadem zdolny był już myśleć o innych - wykonał parę telefonów. Po poobiednim spacerze zapomniał, że coś mu dolegało i oświadczył żonie, że pojedzie po młodych na stację. - Ani się waż! Jak jesteś taki kozak, to przygotujesz kolację i umyjesz małą przed spaniem, a ja pojadę. Wyszła przed dom i zmierzała w stronę samochodu, by wpierw oczyścić szyby. Jak spod ziemi wyrosła przed nią Renia i zagadnęła - Nie było u was Maćka? Nie przyjechał na Święta? Taki początek rozmowy po miesiącach milczenia? Wahała się, czy się odezwać, ale sąsiadka miała twarz tak zmienioną niepokojem, że przystanęła - Byli u nas na Wigilii i pojechali do Szczecina do dziadka. Chciała jeszcze dodać, że za godzinę syn będzie tuż, za ścianą, wystarczy przyjść i zaprosić go na spóźni...