Agnieszka i Zygmunt stanowili parę już od szkoły podstawowej. Wydorośleli; ona pracowała na poczcie, on w warsztacie samochodowym. Zbierali pieniądze na wesele, chcieli się pobrać. Oboje byli w podobnej sytuacji: matki owdowiały i same wychowywały dzieci. Mama Zygmunta pracowała w Niemczech jako sprzątaczka, do tego handlowała przywożonymi rzeczami. Agnieszka, z natury bardzo pogodna, ostatnimi czasy posmutniała i spoważniała. Jeszcze w pamięci tkwiła choroba i odejście ojca; a tu na mamę przyszła bieda – przeżyła ciężki zabieg ginekologiczny i czekała na wynik badania cytologicznego. Przyszła teściowa przyjechała właśnie na dwutygodniowy urlop; nawiozła rozmaitych ubrań i podarunków co niemiara. Agnieszka przebierała, wybierała – nazbierało się tego dwie pokaźne torby. Gawędząc przy kawie z przyszłą teściową, czekała aż narzeczony upora się z naprawą samochodu swego dobrego kolegi. Czas mijał i dziewczyna poczęła się niecierpliwić. Wtedy Zygmunt poprosił, by pojechała do domu j...