Tylko pozytywnie Mieszkaliśmy po sąsiedzku z miłą, starszą kobietą, u której nigdy nic złego się nie działo, miała same dobre nowiny, co u niej i w rodzinie. ~ Wychowała dwie córki, jedna wcześnie wyszła za mąż , drugiej zanosiło się na staropanieństwo. Wreszcie i ona znalazła męża; zamieszkali w sąsiedniej miejscowości Był dużo starszy i dość schorowany. Jednakże w opinii sąsiadki był okazem zdrowia. Tak minęło parę lat. Moja żona odwiedziła kiedyś w szpitalu naszą kuzynkę Po powrocie zagadnęła sąsiadkę; Czy czasami wasz zięć nie leży w szpitalu? Szłam korytarzem i tak mi ktoś znajomy mignął w jednej z sal. – Ależ skąd, mój zięć jest zdrowy, jak ryba! – odrzekła dobitnie, Po jakichś trzech miesiącach zięć sąsiadki zmarł niestety Małżonka. przygadała kobiecie - Mówiliście sąsiadko, że zięć taki zdrowy, a on umarł biedaczek. – No umrzeć, umarł, ale żeby chorował to nie!
Mój stary chomik Od dawna wiedziałam, ze mój mąż chowa gdzieś drobne sumy. Kiedy przychodziły wnuki, zawsze miał , żeby im po parę złotych dać, podobnie miał z czego wesprzeć któregoś z sąsiadów, kiedy był w potrzebie. Natomiast, kiedy ja pytałam o jego zaskórniaki, odpowiadał niezmiennie, że owszem miał co nieco, ale już ani grosza a nie ma. W naszym małym mieszkaniu docierałam w zasadzie do każdego zakamarka, a jednak nie wiedziałam, gdzie chowa pieniądze. Korzystając z jesiennego pogodnego dnia; powynosiłam nasze zimowe okrycia na balkon. Także leciwy kożuszek nie noszony ze względu na łagodne zimy. Mąż poszedł zrobić większe zakupy.. W kieszeni kożuszka była sakiewka, a w niej całkiem ładna sumka. Mąż wrócił, spojrzał na balkon i mina mu zrzedła. Do wieczora popatrywał na mnie wyczekująco. Pewnie rozważał: -Znalazła, czy nie? Zabierze, czy zostawi? Będzie się gniewać, czy puści płazem? Ja przyjęłam taktykę: -Nic nie widziałam, nic nie wiem. Następnego dnia ...