Przejdź do głównej zawartości


7lipca 2018r.


Witajcie!

No to teraz krzewy, na początek leszczyna. Każdy wie, że rodzi orzechy, nie każdy zaś wie, że młode liście, kora i "kwiat" leszczyny ma właściwości lecznicze.

[8] Wyjść na prostą
-  Teraz jesteś potrzebna ,bo walczymy, żeby nie przepadło mieszkanie. Jest strasznie zapuszczone, wymaga remontu, ale jest w dobrym punkcie, ma swoją wartość. Bóg jeden tylko wie, ile wyrzeczeń nas to kosztowało, kiedyśmy je matce kupowali. W każdym pomieszczeniu plamy od krwi; babka z grubsza sprzątnęła, reszta czeka na ciebie, popatrzysz sobie ,to może zastanowisz się nad swoim życiem.- dziadek patrzył w okno na puste pola zalane złotym blaskiem marcowego słońca. Wypowiadał słowa z twarzą tak nieruchomą, jakby mówił o prostych sprawach; Iwona słuchała struchlała z przerażenia. Serce rozrywał tępy wyrzut:
-      Czemu do niej nie poszłam? Byłam tak blisko, przecież nie widziałyśmy się od dwóch lat!?




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

31 październik 2018r.  W życiu bywa różnie5       W             zasadzie nikt nie był jej teraz potrzebny, najtrudniejszy okres minął.   Agnieszka dostawała stypendium, były małżonek od czasu do czasu przypominał sobie, że ma troje dzieci i przysyłał parę złotych. Dzieciaki były na tyle samodzielne, że mogła brać dodatkowe dyżury i radziła sobie całkiem nieźle z utrzymaniem rodziny. Postanowiła, że nic w swoim życiu zmieniać nie będzie. Kończył się właśnie kolejny rok i Iwona umyśliła sobie, że urządzi u siebie składkowego Sylwestra - korzystając z tego, że babcia wzięła do siebie dzieci na przerwę świąteczną.   Dobrze wstawiona Bożka przyjęła pierścionek zaręczynowy od swego adoratora i starała się nie myśleć, co będzie jutro. Zaraz po północy przyszedł niespodziewanie nieproszony gość - Rysiek. Był trzeźwiutki i bardzo poważny. Złożył Iwonie życzenia, a później ukląkł przed nią i wyrzekł głośno -Pani Bożeno, ja panią kocham. Jest pani dla mnie najukochańsza, jedyna
6.01.2024r. Uparta miość .III r.6[2] Pani Pelagia, widząc, że Mirce wrócił spokój, siadła naprzeciwka i poczęła wykładać swoje racje. - Pani Aldona nawet połowy swoich sprzętów nie zabrała; kazała mi szukać kupca. Na co jej stare graty, przecież te Żaki, to bogacze - mają rzeźnię, prowadzą sklep mięsny, co im bida zrobi? - . Nasza Aldonka dobrze zrobiła, ze nie patrzyła, że ten Jakub gruby, że prostak - liczy się serce. Ona by pani wszystko darmo dała, tylko na co to dyrektorce? - Komu oddała klucze? - Jeszcze nikomu, ale , kochana, pomyśl, gdzie się pakujesz.Ja dobrze pamiętam Baciarkową; przemiła kobieta. Jeszcze szkoła nie była gotowa - oni zamieszkali. No i co? Może trzy może cztery lata i zmarniała. Baciarek - młody wdowiec uwijał się i w domu, bo było dwoje dzieci i w pracy. Szkołę wykończył, dzieci wykształcił i niestety rozm stracił. Pani już była, jak ta Wioletta tu nastała/? Zadręczyła chłopa. Kiedy go brakło, to takie Sodomy, Gomory tu wyprawiała, że strach! Na szczę