Przejdź do głównej zawartości
11 sierpnia 2018r.

Witajcie! Równie uniwersalny jest krwawnik. Kwiat hamuje krwwienia, ogólnie wzmacnia, działa przeciwbólowo, pomaga przy torbielach. Szczególnie intensywnie działa sok z całej rośliny.

Raz spojrzeć..2

-         Coś ty, mamo, on jest uroczy, ale życiowo niepoważny. Kto by tam życie sobie z taki wiązał.
-         Tęsknota ogromna i wszechogarniająca- rodzaj jakiejś dziwnej gorzko-rozkosznej choroby owładnął Monikę. Wychudła, ale i wysubtelniała, wypiękniała.  Grzebiąc w siostry szpargałach, znalazła grupowe zdjęcie studentów, na którym był Piotrek. To był jej skarb, , z którym się nie rozstawała.
-          Ukojenie dawała też muzyka płynąca z radia. Raz odnajdywała Piotrka w głosie  Janusza Gniatkowskiego, innym razem w Foggu – a najczęściej w śpiewie Presleya. Rodzice nieraz wyłączali radioodbiornik późno w nocy, gdy Bożena słodko spała, a radio wciąż grało.
-         Bożena, gdy przyjechała następnym razem, nie chciała słuchać o przekazaniu jakiegoś listu, czy choćby pozdrowień. Ostro przywoływała siostrę do porządku:
-          -Monika, za rok masz maturę! Ucz się dziewczyno i nie myśl o głupotach. Piotrek, jest uczynny, dzięki niemu zaliczyłam ,ale to typowy podrywacz, lekkoduch – wciąż baluje i ciągle z nową panienką. Im prędzej zapomnisz, o nim, tym lepiej. – a widząc załzawione oczy siostry, przytuliła ją i dodała – Siostrzyczko, jesteś mądrą, porządną dziewczyną, naprawdę zasługujesz na kogoś lepszego!
-         Łatwo powiedzieć. Im bardziej był daleki i nieosiągalny – tym bardziej go kochała. Zaczęła uczyć się gry na gitarze i całkiem nieźle jej szło. Znajomi potrzebowali opiekunki do dziecka – podjęły te pracę we dwie z przyjaciółką; Monika pilnowała malucha po powrocie ze szkoły. Tato trochę dołożył i było na przyzwoita gitarę! Wszelkie melodie zasłyszane w radio natychmiast chwytała i po paru dniach potrafiła zagrać.
Latem Bożenka

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

 10.10. 2020r.  Uparta miłość r.23 [2] –         Wszystko wskazuje na to, że za troje – rzekł Adaś z uśmiechem.   To stwierdzenie podwoiło   serdeczność gospodarzy. Miło się rozmawiało, lecz Mirce kleiły się oczy ze zmęczenia, widząc to gospodyni zaprowadziła ją do dawnego mieszkania Sabinki   i wróciła   po Adasia. Ten jednak wolał wrócić do teściów. Wobec tego gospodarze zajęli się resztą towarzystwa. Było miło, lecz zrobiło się późno. Przed odejściem Adam, zajrzał do żony – spała smacznie rozrzuciwszy ramiona. –           Chłopcy pobiegli przodem, żeby wszystko opowiedzieć mamie; panowie szli spacerkiem rozmawiając. Tato zwierzył się ze swego kłopotu; niepokoiło go zdrowie żony.   – Boję się, że to może być coś poważnego, mówię ci nieraz to aż przykucnie z bólu. A wspomnij jej o lekarzu, to by cię przetrąciła. Może byś z nią pogadał, nawet trochę postraszył.   – T...
4 07.2020r. Uparta miłość r. 19 [1] pierwszy dziewiętnasty   Tu i ówdzie jeszcze leżał śnieg, w nocy trochę mroziło, ale w powietrzu czuło się nadchodzącą wiosnę Mirkę to uskrzydlało; teraz prawdziwie cieszyła się, że ma swój dom i kawałek ogrodu dookoła. Miała wiele planów i zamierzeń, ale wszystko trzeba było omówić z mężem, wiec czekała z niecierpliwością jego przyjazdu. Do tego miał przywieźć sadzonki pnących róż.   Rodzice obiecali, ze kupią, by oszczędzić młodym szukania i wydatków. Zdążyli już pojąć, że jeśli podczas odwiedzin syna, skupiają się na tym, co myśli i zamierza Mirka – to na Adasia nie trzeba długo czekać – wpadnie przy lada okazji. Jeśli jednak omawia się wiele ważnych spraw, a o synowej nawet się nie wspomni; to długo   będzie mu do domu nie po drodze..   Dlatego, gdy Adam wspomniał o marzeniu żony, że by chciała tak, jak to widzieli w Paryżu przy Saint Bernard   obsadzić ganek i frontową ścianę pnącymi różami – natychmias...
 3.07. 2021r. Uparta miłość t.II r.8 [1]   Pociąg z Krakowa   wjechał na dworzec w Budapeszcie; wysiadających pasażerów otuliło pachnące, ciepłe powietrze.   – Zobaczycie, będzie cudownie! – rzekła Angelika zeskakując ze   stopnia i rozglądając się dookoła. Na szczycie schodów stali rodzice i powiewali czerwonym szalikiem.   Starsi państwo Alamassy wyściskali najpierw córkę i zięcia, a później i pozostałą czwórkę. Mama, niewysoka , korpulentna pani rozglądała się za kimś jeszcze.   – Pyta, gdzie nasze dzieci – wyjaśnił pan Wacław – stęskniła się za wnukami.   Mimo późnej pory, miasto tętniło życiem. Nastał czas urlopów; hotele i pensjonaty pękały w szwach. Teściowie Wacława zawieźli gości   do swego domu przy ulicy   Alagut w pięknej, zielonej dzielnicy – Nephegy. Na tarasie zastali zastawiony stół wszelkim jadłem i napitkiem. Usługiwała im przemiła, starsza pani o cygańskiej urodzie; jak się później okazało, kuzynka pani domu. N...