Przejdź do głównej zawartości
12 sierpnia 2018r.

 Witajcie!
 Znana i wykorzystywana od tysięcy lat - mięta. Stosuje się przy wzdęciach zaparciach, problemach z trawieniem. Oczyszcza organizm, niszczy bakterie. Potrzebna w kuchni i w przemyśle spożywczym.


Raz spojrzeć...3

-         Latem Bożenka miała miesiąc praktyki, później wyjechała nad morze, pracowała jako kelnerka, żeby trochę odciążyć rodziców. Gdy powoli pakowała torby, szykując się do wyjazdu na uczelnię, Monika poprosiła nieśmiało:
-         Czy nie poprosiłaby Piotra, aby jej towarzyszył na studniówce?
Bożena wzniosła oczy do nieba:
 -Dziewczyno, ty jeszcze nie wyzdrowiałaś?! Do studniówki kupa czasu – to raz, Piotrek z kumplem mieli jechać do Szwecji,
; nie wiadomo, czy wrócił, albo, czy się gdzieś po drodze nie ożenił. Puknij ty się nareszcie w ten kołowaty łep!
 Monika wzięła gitarę i w odpowiedzi zaśpiewała pięknym, głębokim głosem:
  „ To śmieszne, raz jeden spojrzeć i zakochać się. To śmieszne, a jednak smutno mi i źle...”
  Bożena poszła do mamy na pole, poradzić się. Mama paliła łęciny, przysiadła na worku z ziemniakami i rozważała, czy kazać córce zapraszać Piotrka, czy nie.
-         Ja już od dawna widzę, co się dzieje. Co my możemy? Oddałam te sprawę Matce Najświętszej. Zaproś go i niech się dzieje, co chce! Moja matka, a twoja babcia zawsze mawiała, że prawdziwej miłości nie zniszczysz, ona jest do grobu i poza grób – dodała wracając do swego zajęcia.
  Kiedy Bożenka przyjechała do domu w listopadzie; choć dzień był pochmurny, wietrzny i deszczowy – dla Moniczki zaświeciło słoneczko!
Okazało się, że Piotr doskonale ją pamięta, śle pozdrowienia i bardzo chętnie będzie jej towarzyszył na studniówce.
Wszyscy byli trochę zaskoczeni; a Monika  czekała na ten dzień z nadzieją – na co? Sama nie wiedziała. Jak w transie szykowała piękną kreację i pracowała z innymi nad programem artystycznym. Miała śpiewać przy gitarze, w ostatniej chwili wycofała się; bała się, że zapomni języka w gębie, gdy na sali będzie ON


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

  Wyjść na prostą Iwona marzyła i śniła po nocach o tej chwili, ale nie wierzyła, że kiedyś marzenia się spełnią. A jednak udało jej się uciec z zakładu poprawczego. Klucząc, dobiegła do przedmieścia. Zapadał dżdżysty, październikowy wieczór, gdy dobrnęła do ogródków działkowych. Włamała się do bardzo przyzwoicie wyglądającego domku i tam przenocowała. Znalazła ubranie, żeby się przebrać i parę dość cennych rzeczy, które udało jej się sprzedać na targu. Bez przeszkód wsiadła do pociągu. Rozparta na siedzeniu myślała – Cuda się zdarzają, jestem wolna! Jednakże podróż mogła się skończyć przy pierwszej kontroli biletów. Zaryzykowała i znów się udało. Poszła do konduktora i powiedziała: - Jadę na gapę, chcę przejechać całą Polskę i dotrzeć do Szczecina. I co pan na to?- zapytała. Zrozumiał w czym rzecz, znalazł pusty przedział i skorzystał z okazji. Przemycił Iwonę do Poznania, tam przekazał nowej drużynie konduktorskiej, prowadzącej skład do Szczecina. Już prawie była na miejscu...
4 07.2020r. Uparta miłość r. 19 [1] pierwszy dziewiętnasty   Tu i ówdzie jeszcze leżał śnieg, w nocy trochę mroziło, ale w powietrzu czuło się nadchodzącą wiosnę Mirkę to uskrzydlało; teraz prawdziwie cieszyła się, że ma swój dom i kawałek ogrodu dookoła. Miała wiele planów i zamierzeń, ale wszystko trzeba było omówić z mężem, wiec czekała z niecierpliwością jego przyjazdu. Do tego miał przywieźć sadzonki pnących róż.   Rodzice obiecali, ze kupią, by oszczędzić młodym szukania i wydatków. Zdążyli już pojąć, że jeśli podczas odwiedzin syna, skupiają się na tym, co myśli i zamierza Mirka – to na Adasia nie trzeba długo czekać – wpadnie przy lada okazji. Jeśli jednak omawia się wiele ważnych spraw, a o synowej nawet się nie wspomni; to długo   będzie mu do domu nie po drodze..   Dlatego, gdy Adam wspomniał o marzeniu żony, że by chciała tak, jak to widzieli w Paryżu przy Saint Bernard   obsadzić ganek i frontową ścianę pnącymi różami – natychmias...
14.09.2019r. Uparta miłość r.IV.[3]  Zapadł wieczór, wielki , pomarańczowy księżyc wyłonił się spoza chmurek. Pachniało maciejką, końcem lata; było niewiarygodnie pięknie i romantycznie. Poszli do parku. Mirka była rozmarzona, szczęśliwa; mogłaby tak krążyć z tym wytęsknionym pod cudnym gwiaździstym niebem w nieskończoność. Żadne słowa nie były potrzebne, a przypadkowe muśnięcie jego ręki sprawiało ogromną przyjemność.   Była jednakże ciekawa jego życia. Pytany o studia, opowiadał chętnie , dowcipnie z nutką autoironii. O wyjeździe do Francji też mówił szczerze, że o nim marzy, a jednocześnie boi się, bo słabo zna język.   Adam   utrwalił   sobie już pewien schemat postępowania z   panienkami prowadzący do szybkiego nasycenia zmysłów. Teraz męczył się niezmiernie , bo nie śmiał dotknąć tej pięknej, świeżej i   - czuł to – czystej dziewczyny .- Niech pan uważa, bo tu jest grząski kawałek – ostrzegła, gdy zbliżali się do strumyka.   ...