Przejdź do głównej zawartości
13.12.2025 Uparta miłość t.III r. 18[7] Tuż przed wyjazdem do Pogórza na Złote Gody rodziców, Mirka zadzwoniła do domu , by zapytać, jak przygotowania, czy coś przywieżć. Zaskoczył ją głos matki, bliski płaczu. Wyliczyła córce, co ją niepokoi, a ona pomyślała, że matka czeka na wsparcie, bo nerwy ją zjadają. Tak mąż, jak i syn , który dopiero co wrócił - nie byli zachwyceni tym, że matka już w sobotę rano chce ruszyć do Pogórza, na dodatek bez córeczki. Ta jednak nie bacząc na nic z samego rana pojechała. Tato pichcił coś w kuchni, mamy chwilowo nie było w domu. Mirka zaoferowała pomoc przy garnkach. - Córcia, tu mamy nagotowane, napieczone, ja tylko sos kończę, a matki tylko patrzeć. Poszła do Bożeny prosić o nowe nakrycia dla trzech osób. - Doprosiliście jeszcze kogoś? - Tak wypadło; bo widzisz twój teść przyjechał do Łukowskich. Paweł choruje od dawna, a teraz i Melania coś słabuje, no to przyjechał pomóc, w końcu doktor! Byliśmy tam wczoraj i go zaprosiliśmy; do tego moja siostra powiedziała, że przyjedzie , ale z całą świtą - no to musieliśmy i Walusia i Lonię przygarnąć. Syn świętej pamięci Bolka Kubisiaka, ma kapelę. Sam się zaoferował,że nam pograją. My chętni, ale Bożena mówi, ze oni dziś grają na weselu, a jutro na poprawinach - to też pójdzie zapytać się, czy to aktualne.Dobrze, ze przyjechałaś, bo matka strasznie wszystkim się zamartwia, żeby było jak należy. Uspokój ją trochę. - Powiedz, tato, co tam w majątku słychać nowego. - Majątku, czyli POHZ-etu nie ma - to wiesz.U nas ludzie mają dobrze, bo jest praca. Ta, jakaś spółka niemiecka ma obie obory i ubojnię, tam są dobre zarobki; Wojtek Zahota przejął magazyny i kieruje mieszalnią pas. Chyba od trzech lat wróciło ogrodnictwo. Takie sympatyczne, młode małżeństwo wykupiło ziemię od pałacu, az pod las.A Bożena dziurawi parter pałacu i zarabia na różnych imprezach. Jutro sama zobaczysz, jak to wszystko się tam pozmieniało. Stronami, jak się słyszy, tak dobrze nie ma. Ludzie zostali bez środków do życia - no bo zakład, gdzie pracowali upadł. Bardzo niesprawiedliwie się obeszli z t biedną społecznością pegeerowską. Mama wróciła bez humoru, ledwo się przywitała; zdejmując lekka chusteczkę z głowy - rzekła: -Popatrz, co ze mną zrobiła! - Co zrobiła, i kto? - No Zyta, żona Kostka od Grzesiaków.Fryzjerka od siedmiu boleści! - fuknęła. - Nie jest tak źle, najwyżej po bokach troszkę się podetnie. - Dziewczyna z drogi, głodna - a ty zamiast dać obiad, głupotami głowę zawracasz! - tato tracił cierpliwość - Szymek przyjechał z mamą i Brygidką, zapraszałam na obiad, ale Krysia ich zwinęła. rzeka gospodyni , stawiając na stole wazę z rosołem. - No samiutka siedzi, to gościom rada - rzekł tato lubując się wybornym smakiem kluseczek. - Jak to sama, a Kaja? Wyjechała? - Tam u Jaśka w pracy organizowali wycieczkę autokarową do Berlina. Jasiek opłacił za siebie i za dziewczynę i pojechali. Tylko, ze nie wrócili. Po miesiącu napisali, ze są w obozie przejściowym i że zostają w Niemczech - wyjaśniła mama zastawiając stół następnymi daniami Po obiedzie zakomenderowała: - - Idź no do sąsiadki i zapytaj się, gdzie mama woli spać. Jak u Krysi, to choć niech przyjdzie, jak Bondosy z Poznania przyjadą. Tato wyszedł bez słowa. Usadowiona przed lustrem, mama nadzwyczaj cierpliwie znosiła zabiegi poprawiające fryzurę. - O tak może być, już tak nie odstają nad uszami. - rzekła na koniec. Zadowolona z aprobaty Mirka zaproponowała, że położy mamie na twarz maseczkę odświeżającą. - No, coś ty! A jak ktoś przyjdzie? - To go do pokoju nie wpuszczę! Myj buźkę i kładź się. Ułożona wygodnie pani Lusia nareszcie odetchnęła, napięcie zniknęło. - Jak dobre, ze przyjechałaś, przy tobie moja dusza odpoczywa. Jagusia też ma taki kojący dotyk, lubiłam, jak mi robiła masaże, czy okłady. Szkoda, ze ich nie będzie. A powiedz, jak tam sobie żyją? - Jak jechaliśmy, to zapakowałam cały karton słoików z najlepszymi przetworami. A na nas czekały dwa kartony, worek gruszek, pera słoików miodu i kiełbasa myśliwska. Przywiozłam trochę dla was. - To oni pszczoły mają? - Nie, ale Maciek dał zezwolenie, pszczelarze ustawili ule pod lasem, no i się odwdzięczyli. Jak tam jest pięknie urządzone, jak zadbane, tośmy się z Adamem nie mogli nadziwić. Maciek żartuje, że ani chybi, a żona radną zostanie. Gazety lokalne o niej pisały. Tam u nich, w miasteczku jest dom opieki dla staruszków. Dwoje postanowiło się pobrać, zamówili fotografa; wysłali Jagusię. Będąc na miejscu zorientował się, jakie braki w wyposażeniu ma ta placówka. Sprzedała więc część biżuterii z kuferka od babci Maryni i dała na doposażenie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

 10.10. 2020r.  Uparta miłość r.23 [2] –         Wszystko wskazuje na to, że za troje – rzekł Adaś z uśmiechem.   To stwierdzenie podwoiło   serdeczność gospodarzy. Miło się rozmawiało, lecz Mirce kleiły się oczy ze zmęczenia, widząc to gospodyni zaprowadziła ją do dawnego mieszkania Sabinki   i wróciła   po Adasia. Ten jednak wolał wrócić do teściów. Wobec tego gospodarze zajęli się resztą towarzystwa. Było miło, lecz zrobiło się późno. Przed odejściem Adam, zajrzał do żony – spała smacznie rozrzuciwszy ramiona. –           Chłopcy pobiegli przodem, żeby wszystko opowiedzieć mamie; panowie szli spacerkiem rozmawiając. Tato zwierzył się ze swego kłopotu; niepokoiło go zdrowie żony.   – Boję się, że to może być coś poważnego, mówię ci nieraz to aż przykucnie z bólu. A wspomnij jej o lekarzu, to by cię przetrąciła. Może byś z nią pogadał, nawet trochę postraszył.   – T...
4 07.2020r. Uparta miłość r. 19 [1] pierwszy dziewiętnasty   Tu i ówdzie jeszcze leżał śnieg, w nocy trochę mroziło, ale w powietrzu czuło się nadchodzącą wiosnę Mirkę to uskrzydlało; teraz prawdziwie cieszyła się, że ma swój dom i kawałek ogrodu dookoła. Miała wiele planów i zamierzeń, ale wszystko trzeba było omówić z mężem, wiec czekała z niecierpliwością jego przyjazdu. Do tego miał przywieźć sadzonki pnących róż.   Rodzice obiecali, ze kupią, by oszczędzić młodym szukania i wydatków. Zdążyli już pojąć, że jeśli podczas odwiedzin syna, skupiają się na tym, co myśli i zamierza Mirka – to na Adasia nie trzeba długo czekać – wpadnie przy lada okazji. Jeśli jednak omawia się wiele ważnych spraw, a o synowej nawet się nie wspomni; to długo   będzie mu do domu nie po drodze..   Dlatego, gdy Adam wspomniał o marzeniu żony, że by chciała tak, jak to widzieli w Paryżu przy Saint Bernard   obsadzić ganek i frontową ścianę pnącymi różami – natychmias...
 3.07. 2021r. Uparta miłość t.II r.8 [1]   Pociąg z Krakowa   wjechał na dworzec w Budapeszcie; wysiadających pasażerów otuliło pachnące, ciepłe powietrze.   – Zobaczycie, będzie cudownie! – rzekła Angelika zeskakując ze   stopnia i rozglądając się dookoła. Na szczycie schodów stali rodzice i powiewali czerwonym szalikiem.   Starsi państwo Alamassy wyściskali najpierw córkę i zięcia, a później i pozostałą czwórkę. Mama, niewysoka , korpulentna pani rozglądała się za kimś jeszcze.   – Pyta, gdzie nasze dzieci – wyjaśnił pan Wacław – stęskniła się za wnukami.   Mimo późnej pory, miasto tętniło życiem. Nastał czas urlopów; hotele i pensjonaty pękały w szwach. Teściowie Wacława zawieźli gości   do swego domu przy ulicy   Alagut w pięknej, zielonej dzielnicy – Nephegy. Na tarasie zastali zastawiony stół wszelkim jadłem i napitkiem. Usługiwała im przemiła, starsza pani o cygańskiej urodzie; jak się później okazało, kuzynka pani domu. N...