Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2026
Warto obejrzeć Córka mojej koleżanki z pracy wstąpiła do zakonu. Po iluś latach przyszedł czas na złożenie Ślubów Wieczystych. . Kobieta opowiadała nam o tej podniosłej uroczystości, a że miała wszystko na kasecie, poprosiłam o jej wypożyczenie. Siedzę któregoś wieczoru i oglądam; a kiedy przyszło do podziękowania rodzicom – coś ścisnęło mnie za gardło , a łzy popłynęły po twarzy. Właśnie w tym momencie wstąpiła do nas nasza leciwa sąsiadka. Chwilę przyglądała się nagraniu, po czym zapytała; A Młode gdzie siedzą? Popatrzyłam na nią, jak obudzona ze snu. – No Młodej Pary nigdzie nie widać I co oni tych zakonnic tyle naspraszali?! Wytłumaczyłam , jaka to uroczystość. – A co tu jest do oglądania? – wzruszyła ramionami, lecz widząc, że nie mam ochoty na pogawędkę, usiadła i obejrzała ze mną do końca. Wychodząc, skonstatowała: - Wesele, owszem, czemu nie, można pooglądać, ale to barzy chwyta za serce. Z cyklu – Historyjki zasłyszane  
  Co może kobieta Niedawno wspominałyśmy z kuzynką odległe lata naszego dzieciństwa. Prawie każde wakacje spędzaliśmy u babci na wsi. Dziadkowie żyli bardzo skromnie; po sąsiedzku zaś mieszkali bogaci ludzie, mieli liczny inwentarz i piękny sad. Chętnie wspomagali biednych sąsiadów. Niestety dobra pani zmarła w młodym wieku. Pan został z matką staruszką - oboje byli skąpi i nieżyczliwi. Teraz nie było mowy o pomocy, sadu strzegł, jak twierdzy. Wzmocnił ogrodzenie kolczastą tarniną i sprowadził groźne psy. Różnorodność i obfitość owoców była taką pokusą, że my - dzieci i dziurę w płocie znalazłyśmy i psy obłaskawiłyśmy, a do sadu i tak się zakradałyśmy. Tylko do czereśni nie było dostępu, bo pan przywiózł drut kolczasty i rozciągnął dookoła drzew . Przyszedł czas, że sąsiad wciąż wyjeżdżał, ludzie mówili, że ma narzeczoną i będzie ślub. Jakoż faktycznie- przyjechały dwie panie – kandydatka na żonę i tz. swatka. Pogościli się i panie oglądały gospodarstwo. W s...
Cenne wskazówki Jako młoda mężatka bardzo lubiłam odwiedzać teściów, którzy mieszkali w leśniczówce, w lesie. Raz, że mi tam nadskakiwano, a dwa, że okoliczne lasy obfitowały w poziomki ,jagody, maliny, jeżyny, czerwone borówki; a jesienią w grzyby. Wracało się zawsze z pełnymi koszami, tylko że czasem drogi mi się myliły i miałam problem. Teść nauczył mnie, jak kierować się numerami na słupkach i jeszcze dał taką radę: - Jak jest dzień pogodny, pora popołudniowa, to wystarczy, że ci słońce będzie świeciło w róg prawego oka. Na pewno wyjdziesz na leśniczówkę. We wrześniu wybrałam się na grzyby. Wszystko było jak trzeba; numery na słupkach malały, słońce świeciło mi w róg prawego oka i wyszłam po paru godzinach w okolicach wioski oddalonej o dobre pięć kilometrów. Przy najbliższym spotkaniu teść załamał ręce: - Dziewczyno, a nie pomyślałaś, że jesienią promienie słoneczne padają pod innym kątem, niż w lipcu? Ano nie pomyślałam. Z cyklu – Historyjki zasłyszane ...
  Nauka nie poszła w las Wracaliśmy z wnuczkiem z przedszkola i dziecko opowiadało mi, co się wydarzyło. Kto stał w kacie, komu obiad nie smakował i o tym, że jedna dziewczynka oszukała i na podwieczorek zjadła dwa jogurciki! Pochwalił się też,, że umie już zasuwać zamek błyskawiczny, zapinać guziki i zawiązywać sznurowadła; pani ich tego nauczyła. Po obiedzie wpadli znajomi, mogliśmy spokojnie porozmawiać przy kawce – mały bawił się samochodzikami w przedpokoju. Rano okazało się, ze nie tylko samochodzikami Lepiej nie mówić , co się działo, gdy młodsza córka rozplątywała sznurowadła przy swoich trampkach, zięć szarpał z jednej strony, dziadek z drugiej, bo ich półbuty były misternie związane. Nawet moja zapaska kuchenna posłużyła dziecku do ćwiczeń! Historyjki zasłyszane
Dla zdrowotnośći Parę lat temu bieganie nie było tak popularne, jak dziś. Tamtego roku, moja rodzinka już w kwietniu wiedziała, gdzie będziemy latem wypoczywać. Zaczęły się przygotowania. Panie – to znaczy moja żona, kuzynka i córka mierzyły kostiumy kąpielowe; stwierdziły, jak to zwykle bywa, że są za grube, że muszą schudnąć. Rada w radę postanowiliśmy biegać każdego wieczoru wokół naszego osiedla. Któregoś razu syn biegał wcześniej, bo był umówiony, panie pobiegły przodem, a ja truchcikiem za nimi. Koło starych domów, sąsiadujących z naszymi wieżowcami stała starsza kobieta. Gdy się zbliżyłem, zapytała; - Nie wie pan co tam się stało? –wskazała na bloki -. A czemu miało się coś stać? – No bo widzę, że ludzie tak lecą w tamtą stronę i stare i młode. – Może tak sobie chcą pobiegać dla zdrowia. – Coś pan! Bez potrzeby nikt by nie ganiał, jak głupi! Historyjki zasłyszane  
Profilaktyka Nasza babcia wychowała sześcioro dzieci. Mimo podeszłego wieku, trzyma się bardzo dobrze, u żadnego dziecka, ani wnuka nie chce zamieszkać. Na skraju wsi, przy ruchliwej szosie, stoją dwa stare domy; w jednym mieszka babcia, w drugim dobrzy, życzliwi ludzie. Płacimy sąsiadce i ta robi babci zakupy i systematycznie dogląda. Rzecz jasna rodzina także odwiedza i na wszystkie sposoby pomaga. Przy okazji takiej wizyty odwiedziłem też sąsiadkę. Ta opowiedziała mi o takim zdarzeniu. Był dżdżysty jesienny wieczór. Kierowca potrzebował pomocy przy zepsutym aucie, telefon mu się rozładował Mimo późnej pory, poszedł do najbliższego domu, by poprosić o pomoc. Zapukał do drzwi, otworzyła mu staruszka z kijem w ręku i nie czekając, co powie, zdzieliła po głowie, po czym drzwi zamknęła! Z wielką, czerwoną pręgą na czole, przyszedł do sąsiadki i tam pomoc uzyskał.  
Argumenty za i przeciw Było ciepłe , letnie popołudnie, siedziałem w parku na ławce i kołysałem w wózku wnuczkę. Dróżką przechodziło wielu spacerowiczów w różnym wieku. Nadeszły dwie rosłe, zgrabne panienki i przysiadły na sąsiedniej ławce. Po chwili milczenia wróciły do wcześniej widać, zaczętej rozmowy: - Nie, Aśka, nie przekonuj mnie. To na nic. Z Jakubem koniec i już, sprawa zamknięta. – rzekła ta wyższa. - Iza, przemyśl to , wiesz, że ci dobrze życzę. Dla niego to nie była zabawa, flirt, on myślał poważnie. Przecież widzę, że cierpisz, on też chodzi, jak struty. Co się stało, dlaczego? – Rozważyłam wszystko i tak: ja już mam prawie1.80 cm wzrostu i jeszcze rosnę, Kuba przekroczył 1.90 i to też nie koniec. Mam dosyć wiecznego chodzenia za odpowiednim rozmiarem ubrania, czy butów. Ja sobie poszukam takiego kurdupla góra 1.65 cm wzrostu, przynajmniej dzieci będą normalne               Argumenty za i przeciw Było ci...