Czy to aby zdrowe?
W czasie ferii przyjechał do nas na
parę dni jedenastoletni wnuczek Jarek. Odkąd został szczęśliwym
posiadaczem smarfona, prawie się z nim nie rozstawał i szukał tam
opinii na każdy temat.
Już następnego dnia, towarzysząc mi w
kuchni, dzięki pobranej aplikacji, sprawdzał , przykładając
aparat do kodu kreskowego, co dany produkt zawiera i w ilu procentach
jest zdrowy.
Początkowo trochę mnie to bawiło, po części
interesowało, z czasem jednak byłam tym zmęczona i poirytowana –
bo mi wciąż powtarzał, że niezdrowo się odżywiam.
Jeśli
dawał odpocząć aparatowi i mnie, to tylko wtedy, gdy dziadek
zabierał go do piwnicy, lub garażu. Próbowałam rozmawiać z
mężem, żeby uświadomił małemu, że się niepotrzebnie
wymądrza,że przesadza. Przecież organizm potrzebuje różnych
substancji, zawartych w różnych produktach.
– Niech sobie
sprawdza. Prawie nie je słodyczy, nie musi mieć, jak dawniej,
keczupu do każdego niemal dania – czy to źle? A jeśli Mariola z
Bartkiem też tak analizują?. Mamy podkopać jego zaufanie do
rodziców? - odrzekł mąż.
Zadzwonił zięć, że za dwa dni
przyjadą po syna; zapowiedziała się też młodsza córka. Uznałam,
że na ten mały zjazd rodzinny trzeba przygotować coś dobrego.
Wysłałam dziadka z wnuczkiem na sanki; uwinęłam się i upiekłam
torta. Oblany czekoladą, pięknie udekorowany czekał w lodówce na
gości.
Jednakże pod wieczór przyszła moja przyjaciółka i
jak to ona – przytargała całą torbę różnych podarków.
Uradowana i wdzięczna zaprosiłam ją na podwieczorek, Mąż
zabawiał gościa w pokoju, do pomocy przyszedł Jarek. Widząc, że
zabieram się do krojenia torta ustawił cztery talerzyki.
-
-Ty też chcesz ? – zapytałam.
– Oczywiście - odrzekł
przełykając ślinkę.
– A wiesz, że ryzykujesz, bo tu i
cukier i biała mąka... – droczyłam się.
– Ale, to
znaczy, ja sprawdzałem i nie ma nic o tym, że torty są szkodliwe.
Myślę, że są zdrowe – rzekł autorytatywnie nie spuszczając
wzroku z porcji smakowitego ciasta.
Komentarze
Prześlij komentarz