Na wszelki wypadek Mój wujek mieszka sam za wsią, na
tak zwanym wybudowaniu. Radzi sobie całkiem nieźle mimo podeszłego
wieku. Ma dwa psy i całą gromadę kotów, które woła po imieniu.
Po zakupy jeździ rowerem, no chyba, że jest bardzo zła
pogoda – wtedy trzeba mu sprawunki przywieźć.
Właśnie
podczas takich odwiedzin, gdy dotarłem z zaopatrzeniem, obszedłem
domostwo dookoła i widzę, że o ścianę oparta jest drabina, a
okno na pięterku uchylone.
No tak , koty najważniejsze, mogą
wchodzić i wychodzić , kiedy zechcą. Gdyby ciocia żyła nigdy nie
pozwoliłaby na takie fanaberie - pomyślałem
– Wujku – mówię
zaniepokojony – przecież ty wprost zapraszasz złodzieja do domu!
Wejdzie sobie po drabinie, a okno ma otwarte!
– Ale tam. –
odrzekł, uśmiechając się pod wąsem - Nie wejdzie; jeszcze
dobrze nie stanie a już rypnie , bo ja wszystkie szczebelki
podpiłowałem.
Z cyklu - Historyjki zasłyszane [8]
Komentarze
Prześlij komentarz