Przeminęło z wiatrem Na początku klasy maturalnej przybył nam nowy kolega, bardzo przystojny. Cała żeńska
połowa zgłupiała na jego punkcie,
ja też Nie zwracał na to uwagi. Przed balem maturalnym zaczął
mnie faworyzować i wybrał na swoją partnerkę. Cudowna,
niezapomniana noc i nic poza tym.
Drogi nasze się rozeszły:
on poszedł na studia, ja do pracy: parę listów i cisza.
Dowiedziałam się, że z całą rodziną wyjechał do Niemiec.
Wyszłam za mąż, urodził nam się synek, ale nie układało się i
przyszło do rozwodu.
Zajęta wychowaniem, kształceniem
syna, pochłonięta pracą, nie myślałam o sobie. Chłopak dorósł
i poszedł na swoje. Wtedy odżyły marzenie o małym szczęściu we
dwoje. Przyszło zaproszenie na Zjazd Absolwentów; od znajomej
dowiedziałam się, że On też przyjedzie z Niemiec!
Syn wiózł
mnie na ów Zjazd; na stacji benzynowej jakiś spasiony elegant
awanturował się o parę złotych reszty. Jechaliśmy za nim jakiś
czas - przez okno wyrzucał puszki, pudełka . Syn się dziwił, bo
samochód był na niemieckich numerach, a oni raczej dbają o
porządek.
Na miejscu otoczyły mnie koleżanki z wieścią, że
On już jest, że o mnie pytał i że mam duże szanse, bo jak mówił,
jest po rozwodzie i myśli osiąść w Polsce.
I w tym momencie
podchodzi ten grubas ze stacji benzynowej! Oniemiałam. Nie do
wiary, że człowiek aż tak się może zmienić!
Później
oganiałam się prze cały wieczór przed jego natrętnymi zalotami,
aż w końcu udało mi się umknąć po angielsku. Tylko stare
wspomnienia pozostały niezmiennie piękne.
Historyjki zasłyszane[15]
Komentarze
Prześlij komentarz