- się dziecku w życiu szczęściło – powiedziała. No i rzeczywiście, jakimś cudem dziecku służyło to mroczne, wilgotne mieszkanie w młynie. Nie chorował i do dziś jest z was najodporniejszy - Mama umilkła i wyglądało na to, że dalszego ciągu nie będzie; zresztą starsi bracia pamiętali, jak Mikołaj się urodził. § -A ja jak zwykle się nie liczę i o mnie nie warto mówić – westchnął mój najmłodszy brat i poszedł przyłożyć do pieca. § - Mamo, opowiadaj dalej – szepnął Karol; więc mama wróciła do przerwanego wątku: § -Budowa szła kulawo. Ojciec często zaglądał do kieliszka; kiedy był najbardziej potrzebny – nie przyjeżdżał. Lekarz wyznaczył...