Przejdź do głównej zawartości

Posty

07.01. 2019r. Tylko ty 2 , dochodziło do coraz większych awantur, Paweł próbował rękoczynów. Może ten sposób wymuszania swoich racji by się utrwalił, lecz mężnie stawała do walki; nie chciał paradować z podrapaną twarzą i dał spokój.    Nadrabiał wyzwiskami i nieustannym wmawianiem kolejnych romansów. W tym czasie ojciec Sabiny   - ceniony chemik, wyjechał na kontrakt do Niemiec, podobało mu się tam i w krótkim czasie ściągnął matkę i młodszego brata. Chcieli, aby dołączyła do nich, póki nie ma dziecka    Kochała Pawła i nie chciała wyjeżdżać. Paweł zaś   zdał sobie sprawę, że może ją stracić i złagodniał .                   Wkrótce urodził się Artur, a po dziewięciu latach Marzenka. Znów bywało burzliwie, na czym najbardziej cierpiały dzieci . Arek stał się milczkiem, zamkniętym w sobie z problemami w szkole, Marzenka za to wymuszała wszystko krzykiem   i histe...
Tylko ty     Arek, pierworodny syn Sabiny i Pawła był bohaterem tego wieczoru - zajął pierwsze miejsce w powiatowym konkursie recytatorskim. Matka cieszyła się z tego niezmiernie. W szarym, smutnym życiu, jakie ostatnio wiedli, był to jedyny jasny punkt.   Zadzwoniła do męża, który ciężko chory leżał w szpitalu i podzieliła się swoją radością , ale to nie zrobiło na nim większego wrażenia. Nie zdziwiła się, bo od pewnego czasu dom i rodzina mało go obchodziły. Po dawnemu tylko potrafił być zgryźliwy, dokuczliwy i zazdrosny. -          Niedługo minie siedemnaście lat męki z tym moim Pawłem – rozmyślała ze smutkiem – A zapowiadało się tak dobrze. Ona – piękna dziewczyna o gołębim sercu, świeżo po szkole pielęgniarskiej; on oficer wojskowy – szczyt marzeń niejednej panienki. Po ślubie zaraz dostali mieszkanie na osiedlu i wyprawkę ,żeby się zagospodarowali   . Mieli wszystko, by używać życia, żeby się cie...
5.01.2019r. Dziś humoreska  Gdzie to pole? Szukałem pracy, kolega mnie namówił i pojechaliśmy do Wisły, gdzie jago krewniacy prowadzą mały ośrodek wypoczynkowy. Była późna jesień, początek sezonu, pracownicy mile widziani.   Na początek szefowa kazała mi zmyć obszerny hol. – Tylko mi brudów czasem do ubikacji nie wylewaj; wychluśnij na pole. – poleciła. Skończyłem robotę i wyszedłem z wiadrem na zewnątrz. Przed obiektem był skwerek z klombami, z boku parking, z drugiej strony magazynki.   Obszedłem zabudowania dookoła, pola nie ma.     – Co tak długo marudzisz?! W kuchni jesteś potrzebny! – wołała jedna z kelnerek.    -Nie wiem, gdzie wylać wodę, nigdzie nie ma pola. Zrobiła taki ruch ręką, jakby się chciała popukać w czoło. Wzięła wiadro i wylała wodę tam , gdzie stała.   – U nas albo jesteś pod dachem, albo na polu, rozumiesz?   – Czyli na dworze – upewniłem się.    – Noo.   – potwierdziła i nawet się uś...
3.01.2019r. Witajcie w Nowym Roku! No to lecimy z kolejnym opowiadaniem! Nim zakwitną bzy Mariola miała już chłopaka upatrzonego na męża, gdy jej młodsza siostra z konieczności wyszła za mąż. Młodym nie układało się od samego początku . Mariola , patrząc na poniewierkę swojej siostry , odłożyła ślub na później .       I tak to się zaczęło. Lata mijały, a ona wciąż odkładała decyzje, choć chętni byli .   Małżeństwo jawiło jej się jako pasmo udręki.         Skończyła zaocznie studia i pracowała w dużej, nowoczesnej bibliotece . Dyrekcja wysłała ją na szkolenie do Koszalina . Styczniowy dzień zaczął się nieprzyjemną mżawką, później zerwał się wiatr .Było ciemno, zimno i ponuro. Siedziała w dworcowym barze i kończyła śniadanie , gdy przysiadł się jakiś mężczyzna. - Dobrze , że skończyłam jeść bo pod wpływem tego natarczywego spojrzenia chyba bym nawet kęsa nie przełknęła - pomyślała zerkając katem oka na...
12.12. 2018r. Wszystkim, którzy tu zaglądają życzę pięknych, spokojnych , rodzinnych świąt i dużo wspaniałych , szczęśliwych dni w Nowym Roku!  Do końca miesiąca przerwa świąteczna.
11.12. 2018r.  Wigilia  na swoim Na początku grudnia Bożena i Mirek odebrali klucze do własnego mieszkania. Był to efekt wielkiej przedsiębiorczości obu mam. Młodzi byli trzy lata po ślubie, spodziewali się dziecka i mieli dość mieszkania i u rodziców i w wynajętych mieszkaniach.   Nowe mieszkanie mieściło   się w dziesięciopiętrowym bloku i było w zasadzie gotowe. Trwały co prawda jakieś końcowe prace przy instalacjach elektrycznych i gazowych, ale że wszystko działało, lokatorzy powoli się wprowadzali.   Młodzi lubili po pracy pojechać do   swego mieszkania – położyć się na tapczanie – jedynym, póki co meblu – i odpoczywać. Dokoła cisza, spokój i to wspaniałe uczucie, że się jest na swoim. Myśleli wprowadzić się po Nowym Roki. Na razie zwozili kartony z ubraniami i   drobniejszymi sprzętami.   Kiedyś Bożena, wracając z pracy, przechodziła obok szkoły; tam młodzież kwestowała na jakiś szlachetny cel sprzedając stroiki świątec...
10.12. 2018r. –            Nazajutrz wstał piękny, słoneczny dzień, prawdziwie świąteczny; tylko, że mroźny.   We wszystkich pomieszczeniach świeciło się światło, naprawili awarię. Nocna zadymka przykryła świat grubą, pofałdowaną warstwą śniegu. Nikt jeszcze nie odśnieżał. Rząd samochodów stał przysypany takimi zwałami śniegu, że nie sposób było rozpoznać, który samochód ich.   Młodzi chcąc dotrzeć do przystanku autobusowego brnęli mozolnie poprzez zaspy, ale byli nie wiadomo dlaczego uśmiechnięci   i zadowoleni. Gdy dotarli do rodziców, rodzinka spała jeszcze w najlepsze, tylko mama Bożenki krzątała się w kuchni. Opowiedzieli o swojej Wigilii; mama załamała ręce. –           – A nie mówiłam, nie prosiłam?! Uspokoili ją zapewnieniem, że było naprawdę pięknie i bardzo uroczyście.   Mama po cichutku przyniosła torbę z prezentami, dopiero teraz   uświadomili sobie, że ...