Przejdź do głównej zawartości

Posty

25.12. 2021r. Uparta miłość t.II r. 15[1] Pani Stasia Fabisiakowa opiekowała się mieszkaniem Maćkowiaków; gospodarowała tam, gdy wyjeżdżali. A wyjeżdżali często; po Nowym Roku nie było soboty, by gdzieś nie balowali. W zimową, mglistą sobotę Lisowa wybrała się do przyjaciółki, ale zastała tylko Michała. Smażył coś na patelni. – Idź tam do niej, pewnie psom gotuje, zamiast mężowi. Celiny też nie ma , praktykę mają w tej szkole krawieckiej. No i muszę sam sobie obiad robić. Stasia oprowadziła panią Lusię po bogato urządzonych pokojach, później siadły w kuchni i delektowały się świeżo zaparzoną czekoladą. Popijały i rozmawiały o gospodarzach tego mieszkania. – Ona jest dobrą kobietą, tylko na pokaz, na postrach jest taka ostra. A z nim jest odwrotnie – im bardziej poznajesz, tym więcej unikasz. – przekonywała Fabisiakowa. - A mój mówi, że Maćkowiak jest w każdym calu w porządku, a ona nigdy do końca nie jest z człowiekiem szczera – dowodziła swoich racji Lisowa. Zadzwonił...
18.12. 2021r. Uparta miłość t.II r. 14[3] – Wszystko dobrze, wyprawa się udała A gdzie nasze pociechy?. – Pewnie zaraz powstają. Mieli dziś kulig w przedszkolu. Wróciły pełne wrażeń, ale po obiedzie zapragnęły odpocząć. – To mówisz, że pani Lonia przyjęła męża bez przeszkód? – Żebyś zobaczyła, jak oni się witali, ściskali, jak się sobą cieszyli – w tym momencie pomyślałem – warto było się pomęczyć, bo drogę mieliśmy fatalną, mimo że pługi i piaskarki jeżdżą bez przerwy. – Nic nie szykuj, nie będę jadł, bo zostałem ugoszczony, nakarmiony, nawet dla ciebie dostałem parę słoiczków. – Ocho, a z czym? – Mieli świniobicie, gospodyni była właśnie zajęta wekowaniem swego przydziału wyrobów. – Czyli zgoda na całej linii? Niepotrzebnie obawialiśmy się jakiejś awantury. – Z tamtego domostwa nawet nikt nie wyjrzał, mogliśmy spokojnie pogadać. Walusiowa opowiadała, jak czekała, że mąż po paru dniach wróci; czas mijał, zaczęła przemyśliwać, jak się wyrwać, jak go odszukać i skłon...
11.12.2021r. Uparta miłośc t.II r.14 [2] Mirka nazbierała dwie torby ciepłej odzieży dla pani Loni i Walusia i po tygodniu serdecznie pożegnała wymytego, wygolonego, wystrojonego pana Piechotę. Gdy mąż przyjechał w następny piątek, relacjonował, że sprawa z Walkiem pewnie jest rozwiązana, ale wtedy, po drodze, wstąpił do wujostwa; a stamtąd były same złe wiadomości. – Mówię ci, Miruś, przeszłabyś obok ciotki i byś jej nie poznała – tak zjechała, tak się postarzała. Najpierw gryzła się tym, że Jarek wziął ślub bez rodziców, bez ich błogosławieństwa, ale teraz tamta sprawa niewarta jest uwagi. Z Lilianą jest kiepsko. a najgorzej, że nie ma jednoznacznej diagnozy. Jak jeszcze była w domu i nie było tak źle, to Tomek był w Rzymie. A jakże! Towarzyszył ministrowi spraw zagranicznych – Olszewskiemu; Ponoć papieża Pawła VI, to widział tak, jak ja ciebie. No a teraz Lila jest w klinice rządowej, malucha przywieźli do dziadków. Pięknego masz chrześniaka, naprawdę, urocze dziecko z te...
04. 12 2021r. Uparta miłośc t.II r. 14 [1] Kiedyś, gdy Adam przyjechał w piątkowy wieczór, zastał żonę wystrojoną, miała na sobie kremowy, nowy kostiumik. Przechadzała się po pokoju, a dzieci chodziły za nią , z koralami jedno, a wisiorkiem drugie. Żona była w doskonałym humorze. – Jeszcze to weź mamusiu – proponował synek. – Chodź, nachyl się, ja ci nałożę koraliki – szczebiotała Jagusia. – A tu masz buciki, te inne – synek przytaszczył dwa różne pantofle. Adam, choć zmęczony i jak zwykle niewyspany, z prawdziwą przyjemnością patrzył na tę rewię mody. – Twoja małżonka, drogi doktorze, otrzymała nagrodę pieniężną z okazji Dnia Nauczyciela i jak widzisz, zrobiła z niej użytek – wdzięczyła się do męża. -– A, to moje gratulacje! – Tam jest schowane pudełko dla tatusia – nie dotrzymała tajemnicy córka. Adam porwał ją na ręce i obsypał całuskami, synek stał obok. ale jego takie czułości nie spotkały. Matce kolejny raz ścisnęło się serce, obiecała sobie, że poważnie o tym z ...
26.11. 2021r. Uparta miłośc t.II r. 13 [4] – – Pod Radomiem mieszka siostra Tereski i ta ciocia napisała do Weroniki, że Dudkowska odwiedziła ją w zeszłym roku, jesienią. Czyli wtedy, gdy tu opłakiwano ją, jako nieżyjącą. Pani Lusia spojrzała na męża naburmuszona. – – Myślę, że mama opowiedziała by to nam od początku i po kolei – rzekł Adam robiąc oczko do teścia. Lisowa już brała głęboki oddech, by przystąpić do szczegółowej relacji, gdy weszli oboje państwo Łukowscy. – – No ładnie! Od wczoraj gościcie w Pogórzu, a do nas zajrzeć, to niełaska?! Dzieci tak wyrosły, że bym ich nie poznała – dogadywała pani Melania ściskając młodych Zalewskich. Gospodyni od nowa zastawiła stół i zaczęła się wymiana zdań na tematy zasadnicze – ponarzekali na zarządzenia kierownictwa, braki w sklepach, byle jaką pracę lekarza , nierzetelność fachowców i już mieli przejść do tematyki międzynarodowej, gdy Adam zagadnął. – I co tam było o Dudkowskiej w tym liście? – Jeśli tę kartkę wyrwaną z zesz...
20.10. 2021r. Uparta miłość t.II r.13 [3] – – Ledwo zdał. Zawsze było tak: Piotruś, piękny, mądry, dowcipny, zabawny i nagle klops – Piotruś osioł! A to matki wina; Paweł ile by nie zrobił, pochwały nie dostał, a ten za byle co! Teraz bez trudu zdał do Technikum Kolejowego w Bydgoszczy, a ten mądrala idzie do zawodówki. – Piotrek, weź no koszyk i idź narwać królikom – zawołał do syna – Przecież Paweł poszedł! – To Paweł ma dzieci pilnować i trawę rwać, bo ty pół dnia musisz siedzieć na drzewie? Wróciła mama z pierogami. – Wczoraj żeśmy z Krysią siedziały i te pierogi lepiły, a lepiły. Ja czekałam na was, a ona na Jaśka, miał przyjechać z narzeczoną; ale widziałam, że sam szedł od pociągu. – Z sąsiadami zgoda? – zapytała Mirka delektując się poczęstunkiem. – A tak różnie, jak u Szymków wszystko dobrze, to i ona przychodzi. Jak tam zwada, to chodzi zła, jak by to moja wina była. Na razie w porządku; materiały zwożą będą przybudówkę budować. Chcą tam mieć kuchnię, łazien...
13.11. 2021r. Uparta miłośc t.II r. 13[2] – – Tak patrzę i przypomniało mi się, jak planowaliśmy zrobić balkon, pamiętasz? – zaczął sąsiad – teraz byłby na to idealny czas. Renia jeszcze tydzień zabawi z dziećmi u matki; a do tego spotkałem Walusia, szuka roboty. – Znowu tu jest? Odszedł od żony? A gdzie mieszka? – dziwił się Adam. – - Zatrzymał się u Alka, ale ten nie pomoże; wyszedł niedawno ze szpitala. Miał wypadek na motorze, na razie ledwo łazi. No ale jakby przyszło co do czego, to ja bym pomagał. – Pomysł jest, muszę pogadać z Mirką, bo sporo forsy by było potrzeba. Dach ganków trzeba wzmocnić, zrobić solidne bariery, no i drzwi z górnych holi. -Trochę drewna zostało, wystarczy podocinać – dodał Stasiu już na progu domostwa - wyobrażam sobie minę mojej żony, jakby to się udało zrobić. – No tak, bywa, że trzeba się sporo napracować, by zobaczyć ten uśmiech i wyczytać w spojrzeniu, że już się nie gniewa – rzekł Adam klepiąc Stasia po ramieniu na pożegnani...