Przejdź do głównej zawartości

Posty

25.03. 2023 [3] Uparta miłość t.II r. 30 [3] Następnego dnia, pod wieczór, gdy Mirka wynosiła torby do samochodu, wyszła Grzelakowa i skinęła na nią, by przyszła.Zaciekawiona tajemniczością sąsiadki, weszła do kuchni, pani Krysia wskazała drzwi do pokoju.Skulona, na kanapie siedziała Sabina. - A ty co? Czemu do nas nie przyszłaś? Boli cię coś? Sabina podniosła głowę, była blada, oczy zapuchnięte od płaczu. - Chcieli zabić mego męża - wyrzekła cicho. Mirka siadła obok, objęła ją, przytuliła, nie wiedziała, co powiedzieć. -Wzięliście ślub z Franciszkiem? Do Juliana ktoś strzelał; leży w szpitalu, słaba nadzieja, że z tego wyjdzie.Dzieci mnie winią, wyniosły się do Bielakowej; no i na zmianę siedzimy przy nim. - A kogo podejrzewają, wiadomo coś? - Nic nie wiem. Aresztowali Frącka, bo plątał się w zeznaniach. Teraz przysyła mi jakichś zbirów, bym oddała resztę należności za dom. Muszę załatwić gotówkę, bo będzie źle; już mi szyby w nocy powybijali i ktoś podłożył ogień w przybud...
18.03.2023r. Uparta miłość t.II r.30[2] Tu mogła się wyżalić, wypłakać; rodzice byli dobrej myśli, wierzyli, ze wszystko niedługo wróci do normy, że to całe wariactwo z czołgami, zakazami, nakazami, to tylko tak dla postrachu. Nie bardzo chcieli wierzyć opowieściom Piotrka, który pomyślnie zaliczył rok i przyjechał na wakacje. Tu życie płynęło spokojnie, że są aresztowania wiedzieli od Weroniki, bowiem jej wujek - Polebski trafił do więzienia, przepełnionego do granic możliwości. Wieczorem, gdy młodzi poszli na przechadzkę mama rzekła ze łzami w oczach: - Tak mi szkoda tej naszej córki; ona pierwsza by pocieszyć, wesprzeć każdego w potrzebie, a teraz tak ją przygniotło. Za dużo dla niej tego wszystkiego. - Najgorsze, ze są rozłączeni i jedno o drugiego się zamartwia w tym niespokojnym czasie - westchnął tato - nadzieja w Panu Bogu, ze to wszystko rychło się skończy. Piotrek obiecał jej, że na cały wrzesień do niej przyjedzie. - Dopiero na wrzesień? - No przecież słyszałeś, że...
10.02.2023r. W listopadzie przyszedł list od męża, który z jednej strony ucieszył Mirkę, zapowiadał bowiem możliwy rychły powrót, a z drugiej zmartwił, bo Adam miał kłopoty. Piotrek z natury swej wesoły, dowcipny, choć przygaszony pobytem w więzieniu, sprawiał, ze dni mijały jakoś beztrosko. Teraz - dumny szczęśliwy wyjechał do Warszawy, by studiować; Mirkę zaś dopadła zwykła, jesienna chandra. Gdyby mąż wrócił, byłoby lżej, a z drugiej strony skoro już udało mu się wyjechać, no to niechby godziwie zarobił. Na razie było niewesoło Zaczęło się od tego, że córce Michaela i Rozalii - Anne - rozpadł się kolejny związek. Wróciła do domu rodzinnego i pierwsze, co zrobiła, to załatwiła ojcu miejsce w domu opieki. Wujek nie oponował, bo dawno stracił poczucie rzeczywistości; ciocia w zasadzie też nie, bo bała sie własnej córki. Pobyt Adama stał się zbędny, co Anne podkreślała bez żenady.Zmartwiona, zawstydzona ciocia, przepraszała i odradzała wcześniejszy powrót. Miała znajomą, która wynaj...
3.03. 2023r. Uparta milośc t.II r. 30[1] Adam, bywając często u doktora Floriana, poznał sympatycznego pana w średnim wieku.Pracował on w wydawnictwie Editions Ouest - France, jako tłumacz; a pochodził ze Szczecina. Mieli wiele do wspominania i chętnie się spotykali. Pan Leszek Nowak ongiś angażował się bardzo w działalność polityczną i byłby trafił za kratki, gdyby nie wyjechał.Teraz doszedł do wniosku, że władza zajęta wewnętrznymi rozgrywkami, walcząca o przetrwanie, przestała się takimi drobnymi płotami interesować. Postanowił pojechać do Polski na jakiś czas; a jakby się udało zabrać żonę i syna do Francji, byłby pełen sukces. Adam dał mu zarobione dotąd pieniądze i upominki dla rodziny, A Mirka z dziećmi i Piotrkiem czekali na lotnisku w Warszawie w umówionym miejscu, żeby przesyłkę odebrać. Adam napisał w liście, ze mają czekać na wielkim parkingu przed budynkami lotniska.Poszli na główny, szeroki hol, by pokazać dzieciom lotnisko i sprawdzić godzinę przylotu samolotu. A pote...
26.02. 2023r. Uparta miłość t.II r. 29[4] yzys społeczno gospodarczy narastał; nastrojów nie uspokoiło zarejestrowanie NSZZ Solidarności. Na początku grudnia VII plenum PZPR pozbawiło władzy Edwarda Gierka, obarczając go całkowitą winą za zaistniałą sytuację. Adam, który dawniej był wręcz entuzjastą tego polityka, utrzymywał, że teraz to dopiero zacznie się w kraju źle dziać. Święta spędzili w domu delektując się spokojem, starali się nie rozmawiać o polityce, gdyż wiadomo - na nic nie mają wpływu, mogą tylko czekać, co czas przyniesie. A przyniósł wielką niespodziankę - zawiadomienie, że paszport czaka na odebranie! - No patrz, nowe władze chcą pokazać, że teraz będzie lepiej, że frontem do obywatela - podśmiewała się Mirka; Adam zaś był bardzo zadowolony. Postanowili, że nie czekając, aż znów coś się odmieni - zaraz po Nowym Roku wyjedzie. Mirka od dawna przygotowywała się na czas bez męża. Początkowo radziła sobie dzielnie i w domu i w szkole. Radosnym wydarzeniem w lutym były...
17.01.2023r. Uparta miłość t.II r.29[3] Po wielu staraniach Piotrek otrzymał przepustkę na trzy doby, by móc uczestniczyć w weselu brata. Tymczasem mijały kolejne godziny, a syna wciąż nie było. Przy błogosławieństwie Młodej Pary Lisowa była roztrzęsiona i półprzytomna, nie dlatego, że tak ją wzruszył widok Pawła i Antosi klęczących u stóp rodziców, lecz z niepokoju, że Piotrkowi coś złego się przytrafiło. W ostatniej chwili przypomniała sobie, że przecież uszyła piękny, koronkowy szal podbity ciepłą flanelką, by nim osłonić ramiona Panny Młodej w kościele. Dla mamy jedyną, realną rzeczywistością był zegarek, który pokazywał kolejne godziny bez ukochanego syna. Wszystko inne toczyło się jakby poza nią, jakby we śnie. Sprawą oczywistą jest to, że rodzice Młodej Pary mogą być smutni, bo dziecko odchodzi z domu, mogą być w odróżnieniu od innych gości poważni, bo myślą z troską o przyszłości; mogą też być nieco roztargnieni od nadmiaru spraw i przeżyć. Widocznie w zachowaniu mamy był...
10.01. 2023r. Uparta miłość t.II r. 29[1] Gdy nastał spokojniejszy czas, Paweł postanowił powiedzieć rodzicom, że chce się żenić. Brali to pod uwagę, lecz i tak zaskoczenie było totalne. Odrzekli, że owszem, ale najpierw zaręczyny, a w przyszłym roku pomyśli się o weselu. Pawłowi, który był cichy i posłuszny z wielką trudnością przyszło wyrażenie odmiennego zdania. - My musimy wziąć ślub tej jesieni - rzekł przyduszonym głosem. Lisowie patrzyli na syna i źli i zaskoczeni i odrobinę rozbawieni. - Paweł, wiesz, jak jesteśmy zadłużeni, za co wyprawimy wesele? A tak, ty byś trochę uskładał, świniaki by się sprzedało i jakoś byśmy wybrnęli - tłumaczyła mama. - Ale my nie możemy czekać, już się suknia robi za ciasna - dodał czerwony, jak burak. Lisowie zostali postawieni pod ścianą, nie mieli pojęcia, jak zdobędą potrzebne pieniądze. Tymczasem Adam szykował się do wyjazdu, wszystko było załatwione, opłacone, walizki spakowane, pozostało tylko odebrać paszport, na który już dosyć dług...