Przejdź do głównej zawartości

Posty

24.07.2023r. Uparta miłość t.III r.1[3] Pod wieczór wrócili z lasu Dalszewscy, bardzo zmęczeni, ale zadowoleni ze zbioru. - A nie wzięlibyście jutro mnie ze sobą? - zapytała Mirka. - A czemu nie, jeśli tylko wytrzymasz tyle godzin w lesie. - No to ja mam wolne, bo wszyscy się nie zmieszczą - zawołała radośnie Julka. Pomogę babci. Pani Henia przywitała sąsiadów i zaprosiła na wspólny , jutrzejszy obiad; Igor też zadeklarował chęć pomocy w domu. Towarzystwo wróciło z lasu późnym popołudniem; znów wiaderka były pełne, a miny zadowolone. Mirka z synem też napełnili wiaderko, ale oboje byli tak zmordowani i tak pokąsani przez owady, że żal było patrzeć. - Wyobraź sobie babciu, że ich komary omijały - Henio wycierał twarz mokrym ręcznikiem zaglądając do garnków, bo wygłodniał, jak wilk. - Nie dziwota, ze was tak ścięły, deszcz wisi w powietrzu, ani chybi - w nocy popada. Siadajcie, najpierw wy, a za chwilę poprosimy sąsiadów - zarządziła starsza pani nalewając zupę do wazy. - Reni...
20.07.2023r. Uparta miłość t.iii r.2[2] Był to widocznie dzień przeznaczony na niespodzianki i szczęśliwe zbiegi okoliczności, gdyż z poznańskiego pociągu wysiadł Igor! Na jego widok babcia zerwała się z miejsca. - Wnusiu kochany, aleś wyrósł! Skądeś się tu wziął? ! Jesteś z dziadkiem, czy ojcem? - Nie, sam przyjechałem, ojciec w delegacji, a dziadkowi samochód nawalił. Witaj , babciu: ty się nic nie zmienisz, jak cię zapamiętałem, taka jesteś! Henio prowadził objuczony rower, a Igor niósł najmniejszą torbę zastanawiając się , co w niej jest, że taka ciężka. Babcia Henia kroczyła dumna, zerkając to na jednego, to na drugiego prawnuka. Wkroczyła do kuchni na boso, eleganckie pantofelki zostały na ganku. Mirka zajęta przy kuchni odwróciła głowę i az do góry podskoczyła. Ale, niespodzianka! Z Heniem pryszłaś? Krzepka staruszka kiwnęła głową i padła na krzesło. - Ale duchota!~Nogi mi popuchły, jak bańki. Pan Bóg łaskawy przysłał pomocników, bo nie wiem, jak bym tu przyszła. Nim...
14.07 2023r. Uparta miłość t.iii r.2[1] Heniek! Na miłość boską, co się z tobą dzieje!? Kim ty jesteś, aby tak z góry traktować ludzi, tak nimi gardzić, tak wytykać grzechy?- patrzyła na chmurną twarz syna zupełnie wytracona z równowagi. - Na razie nikim nie jestem, ale w przyszłości na pewno będę przyzwoitym człowiekiem - odrzekł spokojnie i zamierzał wyjść, ale matka zastąpiła mu drogę. - Dziecko.proszę cię myśl, co mówisz.Przecież, jakby to ojciec usłyszał... - Bardzo dobrze by było, gdyby usłyszał - odrzekł i zbiegł pośpiesznie na dół. Mirka siadła na tapczanie z bezradnie opuszczonymi rękami. -Boże kochany, jest trudniej, niż myślałam. Dojrzewają, wiem, tylko skąd ta agresja? Czy to możliwe, by miał w pamięci, ze ojciec go nie lubił?. Czy to wyłazi ta uraza z dzieciństwa? A Jagusia? Prawie z ojcem nie rozmawia -przecież on ją zawsze kochał, rozpieszczał, nadskakiwał. Rozmyślania przerwało wejście córki. - Mamo, jestem spakowana, tylko poszukaj mi, proszę tych zielonych...
8.07.2023r. Uparta miłość t.III r.1[5] Okazało się, ze ojciec wrócił dosyć wcześnie przekonał jednakże żonę że musi znów wyskoczyć. Naopowiadał jej, ze spotkał dwóch kolegów ze studiów i umówili się na męski wieczór, gdzie, wiadomo, ze coś się wypije,w takim razie zanocuje u Przemka. Syn i córka na szczęście tej rozmowy nie ,dowiedzieli się, jak ojciec nie schodził na posiłki. Henio zaciskał pięści i siedział nad talerzem ponury i milczący. Jagusia przytuliła się do matki i trwała tak długą chwilę, zwracając uwagę gości przy sąsiednich stolikach. - Wiem, o co chodzi. Chcesz gdzieś wyskoczyć? Byli ci wasi znajomi i pytali o was. Ten z gitarą i ten drugi, co utyka. - No właśnie! A parę groszy dasz? - odrzekła córka po chwili, zadowolona, że udało się pohamować łzy i wybrnąć z sytuacji. Następnego tygodnia zepsuła się pogoda -Wiał przenikliwy wiatr i siąpiła nieprzyjemna mżawka.Trzeba było zdjąć okulary przeciwsłoneczne i przyjrzeć się otaczającej rzeczywistości. Siedziało się w pe...
19.06. 2023r. Uparta miłośc t.III r. 1 [4] Przez dwa pierwsze dni, Adam usypiał czujność małżonki oddając się całkowicie rodzinie. Dzień był chłodny i zbierało się na deszcz, ale pan Andrzej się przyłączył i pojechali zwiedzać. Najpierw Zamek Książąt Pomorskich, później pospacerowali poWałach Chrobrego, zjedli obiad i pojechali obejrzeć Bramę Królewską. Adam chciał jeszcze pojeździć pokazać dzieciom zabytkowe kościoły, fontannę z orłem i swoją uczelnię, ale rodzinka miała dość. Nazajutrz od rana lało, jak z cebra, pan Andrzej narzekał, że go "w gnatach rwie;" ale jak się po obiedzie wypogodziło, nabrał chęci, by im pokazać, gdzie kiedyś pracował.Pojechali wiec na ulicę Jarowita do urzędu wojewódzkiego. - Zastanawiam się, Jak pan trafiał do swego biura, przecież tu jest z dziesięć gmachów połączonych ze sobą i chyba ze sto wejść! - dziwiła się Jagusia. Ujęła starszego pana pod ramię, by my łatwiej było iść po nierównym chodniku z licznymi kałużami. - Podjedźmy tu kawałek...
!4.06.2023r. Uparta miłość t.III r.1[3[ Nazajutrz mamę język wprost świerzbiał, by skomentować zięcia zachowanie; jednakże widząc małżonków zgodnych - zaniechała tego, gdy oczekiwały na stacji na pociąg, nie omieszkała wyłuszczyć swoich racji. - Pamiętaj, że matka jest od tego, by wiedziała, co jej dzieci robią, a ty pojęcia nie masz czym twoja córka właśnie jest zajęta.Chłopu też przykróć; takie jeżdżenie nie wiadomo gdzie i za czym, mnie się osobiście nie podoba i tobie też nie powinno się podobać. Jak taki niby umordowany przyjechał z Poznania, to mógł się położyć i odpocząć - dodała, gdy Mirka próbowała bronić męża. Nastał wyjątkowo chłodny maj, Zalewska miała moc zajęć w szkole, doszły bowiem zastępstwa za wiecznie chorą Aldonę - drugą matematyczkę.Trzeba było trzy ósme klasy przygotować do egzaminów wstępnych. Mirka czekała soboty, jak zbawienia, by odsapnąć, tymczasem niespodziewanie przyjechała Jagusia, wcześniej, nie czekając na ojca. Nie chciała obiadu, rozpłakała się i...
05.06. 2023r. Uparta miłość t.III r.1[2] To cwaniak, wykorzystuje dawną słabość Stefki do niego. - Piotrek ma bardzo dobre serce, niby taki kpiarz, ale najmniejszej krzywdy nikomu by nie wyrządził - ciągnęła pani Lusia - ostatnio Miłorzębom dużo dobrego uczynił. Mieli praktykę, tam gdzieś pod Poznaniem, to wzorowe gospodarstwo wymieniało dojarki na nowocześniejsze. Te stare, kto chciał, to brał. Piotrek wziął taką felerną, z kolegami naprawili i zawieźli do Białośliwia. Babcia z Brygidką aż się popłakały z uciechy. Cztery krowy na jedną Brygidkę, to bardzo ciężko, a u mamy utrzymuje się ten niedowład ręki.. Taki prezent - jakby z nieba spadł! - Nie nakładaj mi Mirusia tej mieszaniny, na noc nie będę jadła takich nowości - wzbraniała się mama przed sałatką - Mirka wygłodniała, nie bacząc na nic, pochłonęła swoją porcję w mig i rzekła: - Dawno nie byliśmy u babci, ciekawa jestem, co tam u nich. - A dobrze. Górę przerobili, Anulka ma tam pokoik, ale tak na codzień, to jest w internac...