Przejdź do głównej zawartości

Posty

30.06.2024r. Uparta miłość t.III r.9[5] Uparta miłość t.III r.9 [5] Nastał październik, lecz w pogodzie nic się nie zmieniło. Dni były mokre, wietrzne ponure. Mimo deszczu i zimna, na pogrzeb przybyło bardzo dużo ludzi. Doktor Zalewski był związany ze Stargardem od dziesiątków lat, był tu znaną postacią. Powszechną uwagę zwracała młoda, urodziwa dama w czerni, która mu towarzyszyła.Jagusia wydawała się być starsza od swego brata, bliźniaka.Teraz, po raz pierwszy, od bardzo dawna, zupełnie zapomniała o sobie. Ani przez chwilę nie było dla niej ważne, czy ktoś na nią patrzy, czy ktoś zna niechlubny, ostatni okres jej życia, czy nie zna. Całą uwag poświęcała dziadkowi . A ten nafaszerował się lekami. które może i znieczulały, ale też czyniły go całkiem nieporadnym.Nie pamięta, gdzie schowa pieniądze, gdzie położył dokumenty, gdzie ma klucze.Ojca wspierało silne ramię Henia i kojca obecność małżonki.Wielką pomoc mieli też ođ przyrodniej siostry Adama - Ireny. Na stypie zatroszczyła s...
22.06.2024r. Uparta miłość t.III r.9[4] patrywała się w twarz babci; w głowie była pustka, w sercu ból nie do zniesienia , po chwili z oczu popłynęły łzy i wraz nimi słowa: -Babciu najukochańsza bardzo cię przepraszam. Proszę, wybacz mi.Ty teraz z tamtej strony widzisz i rozumiesz wszystko. Popatrz na moje serce - naprawdę chciałam do Ciebie pojechać, opiekować się Tobą. Gdybym wiedziała...Wiem, że bardzo mnie kochałaś. Pamiętam te, najpiękniejsze na świecie, lale, książeczki, które mi czytałaś. To ty mi kupiłaś pierwszą gitarę, wynajęłaś nauczyciela, żeby mnie uczył grać. Nigdy nie zapomnę, jak cudownie nam było w Pradze; zawsze chciałaś, by mi było dobrze, żebym nie miała żadnych zmartwień. Pamiętam twój uśmiech, twoje kochane ręce, najczulsze serce... Kochana, moja, jedyna - bądź ze mną, jeśli możesz; niech czuję twoją obecność. Ból odrobinę zelżał. Pomyślała, że rodzice lada moment nadjadą, trzeba przygotować posiłek, posprzątać. Uwinęła się z robotą i patrzyła w okno. Powinn...
16.06. 2024r. Uparta miłość t.III r. 9[3] Maciek wyszedł, a ona poczuła, że drży na całym ciele z zimna i emocji. Ubrała ciepły dres i poszła rozpalić w piecu. Zrobiło się przyjemnie ciepło; trzeba było coś zjeść. Zadowolona, że naleśniki zostały, zawinęła dwa na słodko, dwa na słono, zapiekła w piekarniku i pochłonęła z wielkim apetytem. Nakarmiła kota i postanowiła poleżeć, odpocząć i przemyśleć wszystko, co zaszło. Z uchylonych drzwi balkonowych ciągnęło zimno. Podeszła, by je zamknąć i usłyszała podniesiony głos pani Reni. - Ty jej nie broń! Wiesz, co wyprawiała! To złe, zepsute dziewuszysko!Długie miesiące tłukła się gdzieś po narkomańskich melinach. Własnych rodziców okradała. W takim towarzystwie wszystko jest możliwe - jak nie ma na narkotyki, dziewczyny idą na ulicę! Mamo, proszę cię - odezwał się Maciek - i coś jeszcze mówił cichym głosem, czego nie było słychać. - Nie, nie licz na to - ani się nie zmieni, ani nie zmądrzeje.To idzie po rodzinie; ciotka Mirka nieraz opo...
9.06.2024r. Uparta miłość t.III r.9[2] Nazajutrz, rano - gotowi do drogi, zajrzeli do córki: - A nóż zmieniła zdanie? Nawet się nie odwróciła. Adam, gdy już wsiadali do samochodu, poprosił: - Idż, Miruś do Reni, poproś , by zajrzała do naszej panienki. Będziemy spokojniejsi. Drzwi otworzył zaspany Maciek, wyjaśnił, że tato raniutko musiał do Inspektoratu, a mama z Julką dopiero co wyszły. Mirka zagadnęła, czy nie zajrzałby do sąsiadki, bo ona nieraz pół dnia przeleży bez jedzenia. Maciek przetarł zaspane oczy , uśmiechnął się szeroko i zapowiedział: - Nie ma sprawy, ciocia, na pewno ją odwiedzę, tylko później , niech się dziewczyna wyśpi. Nasmażył cały talerz naleśników.przyniósł z piwnicy dżem truskawkowy, , zrobił pastę warzywną i koło obiadu zapukał do sąsiadów. Jagusia w w obszernym, maminym szlafroku pośpiesznie przygładziła nieuczesane loki, zgasiła papierosa i zaprosiła gościa do kuchni. - Tu masz naleśniki - jak wolisz na słodko, albo z warzywkami. - popatrzyła i uśmic...
2.06.2024r. Uparta miłość t.III r.9[2] 2Wakacje dobiegały końca. Adam, nim wrócił do pracy, odwiedził rodziców. Mama była w domu, chodziła pomaleńku z chodzikiem. Gdyby nie to, że schudła i zmarniała, można by się cieszyć poprawą. Utrzymywała, że to przez szpitalne jedzenie; że do szpitala nie chce już wracać. Jeśli już, to sanatorium, tam usprawniliby jej nogi. Tato nawet rozpoczął starania, lecz lekarze byli przeciwni. Korzystając z dosyć dobrej kondycji gospodyni, wybrali się z ojcem do pana Andrzeja. Powitał ich ze łzami Poczciwina, uważał, że oni wyświadczają mu przysługę- a nie on, proszony o znalezienie dobrego adwokata. Posunął się tak daleko, że nawet zaproponował Adamowi pożyczkę, jakby się okazało, że honorarium dla obrońcy jest bardzo wysokie. Ojciec załatwił też Jagusi nauczanie indywidualne, przywiózł potrzebne podręczniki, rozkłady materiału i terminy zaliczeń. Panienka spuściła z tonu, zrozumiała, że jedynie starania rodziców mogą jej pomóc uniknąć wysokiego wyroku....
27.05.2024r. Uparta miłość t.III r.9[1] U rodziców byłoby cicho i spokojnie, gdyby nie Zahotowa. Zaczepiła kiedyś Lisową z pretensjami, że młodzi wciąż żyją ze sobą bez ślubu. Pani Lusia przytomnie odpowiedziała, że tak się dzieje, bo wesele . które miało być tuż, tuż- zostało odłożone na zaś, decyzją rodziców. Wtedy pani Kaśka odpaliła, że gdyby przyszły pan Młody miał pieniądze ,sprawy inaczej by wyglądały. Na to Lisowa rzekła,że PIotrek stanął przy taśmie, jak zwykły robotnik, bo chce być ze swoją wybranką. W swojej branży zarabiałby dużo więcej. Stefka dowiedziała się o wszystkim i postanowiła, że sami uskładają na skromne przyjęcie i poczekają do przyszłej wiosny. - Najgorsze jest to, że ludzie przyznają rację Kaśce - tamten miał stanowisko i forsę, a Piotrek ma dyplom w kieszeni, ale kieszeń pusta.- rzekła na koniec opowieści mama i czekała, co powie Mirka. - Gdyby tylko takie problemy miał człowiek w życiu, nie byłoby tak źle - śmiała się Mirka. - No właśnie, a co tam u w...
19.05.2024r. Uparta miłość t.III r.8[6] Nazajutrz, po źle przespanej nocy, Adam wstał obolały i rozbity. Ledwo siadł do porannej kawy - zadzwonił telefon. Mirka przybiegła z ogrodu, przekonana, że o tak wczesnej porze, dzwonią z Inspektoratu w sprawie narady dyrektorów. Mimo woli słyszała strzępy rozmowy. Dzwonił tato Zalewski i miał same złe nowiny. Mama znów trafiła do szpitala, bo coś się dzieje z nogami - nie może chodzić. Do tego opowiadał, jak zadzwonił do niego pan Andrzej, że był przesłuchiwany. W ręce milicji wpadł bowiem niejaki Kajetan Mroczkowski, trwa śledztwo, będzie proces i Jagusia stanie przed sądem w charakterze oskarżonej, niestety. Tato radził czym prędzej rozejrzeć się za dobrym adwokatem. Adam chciał dokończyć kawę; ręce mu tak drżały, że oblał sobie koszulę i stół - Siadaj, zrobię ci nową kawę - rzekła żona spokojnie. - Będę musiał jechać do Stargardu, wesprzeć ojca. - Pojedziesz, ale nie dziś, już jest gorąco, a będzie gorzej; po obiedzie zaś mają przejś...