Przejdź do głównej zawartości

Posty

23.04.2002r. Uparta miłość t.II r.18 [4] -Do końca mioch dni z nią i jej dzieckiem - rzekł Waldek w chwili, gdy nadszedł przyszły teść z kawą, ciastem i trunkami na tacy. - Chcecie sobie pogadać? No to siedźcie i rozprawiajcie - rzekł po rosyjsku zabawnie przekrecając słowa. Zostawił wszystko na stoliku i zszedł na dół. - To jest dobry człowiek, ten William, ale stara - nie daj Boże!> - Jeszcze klamka nie zapadła, jeszcze możesz wrócić i inaczej ułożyć sobie życie. - Mogę, ale nie chcę! - odrzekł nalał sobie wina i wypił sam nie oglądając się na gościa. Panie poszły na spacer, obejrzeć najbliższą okolicę.Później bratu udało ię zebrać towarzystwo na dolnym tarasie, zarzadił wiec sesję zdjeciową. Jean wymownie popatrzyła na Mirkę, a w spojrzeniu była niema prośba, by ta zatroszczyla się o jej wizerunek; wszak zdjęcia miały być zabrane do Polski! Ta zajęła się zaraz jej fryzurą. podmalowala oczy, poprawiła kołnierz sukni i czuwała, by Jean ustawiała się w najbardziej korzystne...
15.04.2022r. Uparta miłość tII r.18[3] Panie poczuły si e w obowiazku dotrzymać towarzystwa Mirce. Nadbiegl ów jasnowłosy chłopczyk. Jean przedstawiła go po angielsku gościowi. - To jest mój syn Harry Mirka poczula, jak jej zasycha w gardle. Matko kochana, co ten Waldek robi: kobieta dużo starsza do tego z przychowkiem, nie za dużo tego wszystkiego? - myślała trwożnie. Gospodynie spostrzegły, jakie wrażenie to wywarło. Matka stanęla po drugiej stronie stołu i powtarzala dobitnie. - To jest nasz ukochany wnuk! Moja córka jest dumna, że ma to kochane dziecko. Wiem, ze wy tez macie dzieci, wiec wie pani, co my wszysccy odczuwamy.?! Starsza pani najwidoczniej pogubiła się wtym, co chciała Mirce uswiadomić. Wniesiono kawę i wina. Tace uginaly się od różnych ciast. Ojciec wyszedł, by zaprosic resztę gości. Adam i Waldek wciąż stali na górnym tarasie i rozmawiali. -Patrz na plac przed domem. Widzisz te wzory z kamieni? W środku gwiazda, dalej takie jodełki z małych, ciemnych kamyczków...
08.04.2022r. Uparta milość t.II r.18 [3] . Statek zwolnił, by turyści mogli obejrzeć pałac na wodzie. Jeśli by się zatrzymał, możnaby wejść na werandę owego pałacu. Adam zagłębił się w lekturze folderu, pod tekstem niemieckim, były wyjaśnienia po rosyjsku. – August Mocny podarował ten pałac swojej kochance – hrabinie Casel – poinformował żonę. – W zamierzchłej młodości czytałam książkę o tej damie. Wiesz, że marnie skończyła? Zamurowano ją w twierdzy, o ile pamiętam - Stolpen – odrzekła Mirka i wróciła do lustrowania nabrzeża przez lornetkę, która krążyła z rąk do rąk. Tysiącletnia Miśnia zrobiła na nich wielkie wrażenie. Do tego miejsce to było dziwnie ciepłe i swojskie; słońce rozpanoszyło się na niebie na dobre i wszystkiemu przydawało miłego wdzięku.. Porośnięte dzikim winem kamienice były przytulne i jakby skądś znane. Życzliwa Ślązaczka ze sklepu w centrum Drezna miała rację; przy manufakturze był sklep! Obejrzeli proces wypalania talerzy i poszli coś kupić. Najw...
08..4.2022r. Uparta miłość t.II r.18 [2] tacę z jedzeniem. Oboje byli głodni, lecz Adam siedział milczący, zamyślony ; na jedzenie nawet nie spojrzał. – A tobie co się stało? Minę masz, jakby cię zęby bolały! Jedz! -Tak myślę , co łączy tych dwoje: ona dużo starsza, urodą nie grzeszy do tego nim rządzi, jak chce. No i jaką rolę my tu mamy do odegrania.? – Kotku, żyj chwilą. Dali jeść, to jedz. Opłacili ci wczasy, to korzystaj. Czym się martwisz? Moim zdaniem to kobitka z klasą, Waldek przy niej może do czegoś dojść.. – A co to za mamałyga? – pokazał na talerz z sałatką rybną. Nie wiem, co to jest, ale smaczne – odrzekła ze śmiechem. Następny dzień upłynął im na błogim leniuchowaniu i spacerach po sąsiednich ulicach . Pod wieczór czekali na Waldka; na plac wjechała nowa wypolerowana, jak lusterko, granatowa wołga. Wysiadł Waldek, Jean i starszy , siwiejący jegomość. Młody Łukowski przedstawił gości z Polski. – Niezmiernie się cieszę – William Arden, jestem ojcem Jean...
11.02.2022r. Uparta miłość t.II r.18[1] Młodzi Zalewscy stali wśród tłumu przechodzących pasażerów, na placu przed głównym dworcem w Dreźnie i bezradnie rozglądali się dokoła. – Albo wysiedliśmy za wcześnie, albo za późno; inaczej Waldek czekałby tu na nas. Patrz tam, czy to jest ulica Beritzstr – tak tam jest napisane? – Tak, to jest ta ulica. -No to dobrze wysiedliśmy. Pokaż notes, masz tam zapisaną nazwę hotelu; pokażemy taksówkarzowi i nas zawiezie. Poradzimy sobie! – Adam już chwytał za walizki, by przejść na drugą stronę, do postoju taksówek, gdy nadbiegł Waldek – Przecież mieliście czekać na peronie, tam, gdzie wysiedliście! - zawołał zasapany – Dobrze, że was znalazłem. Chodźcie do samochodu, zawieziemy was do hotelu. Za kierownicą siedziała kobieta o kanciastej twarzy z krótko, po męsku przyciętymi włosami i uśmiechała się z daleka. – To moja przyjaciółka Joasia – rzekł Waldek stawiając walizkę i po niemiecku przedstawił gości Przed hotelem pani Joasia w...
06.02. 2022r. Uparta miłosc r.17 [2] – Irena leczy alkoholików – mama wróciła do wczorajszej rozmowy – jednakże nie znam jej aktualnego adresu. – To siostra Adama? – Ano. Siostra przyrodnia, jak to się dawniej mówiło – z nieprawego łoża. Jej matka też pielęgniarka, kiedyś razem pracowałyśmy. Nie bardzo mam chęć dzwonić do niej i Witka też wolałabym nie posyłać; może Adam zna jej nowy adres? Coś mi się zdaje, że w Płocku z mężem mieszkają. Lubiłam ją, bo co ten dzieciak był winien, bywała u nas; myślę, że pomogłaby Elwirze. – Tak lekko mama o tym mówi, a przecież serce bolało, no nie? – Dziecko moje kochane – rzekła teściowa po chwili milczenia – nieustannie proszę Boga, by ci oszczędził takich przeżyć. – Adam ma dużo na głowie – Mirka zmieniła temat – ale będę mu przypominać, by szukał miejsca dla tej nieszczęsnej dziewczyny; tylko, że jak ona nie zechce, to wszystko na nic. – Przemek powiedział ojcu na odchodne, że dokonał cudu – przekonał żonę, by podjęła leczenie! ...
29.01.1022r. Uparta miłośc t.II r.17[1] Waldek Łukowski szczęśliwie obronił pracę magisterską, miesiąc odpoczywał u rodziców, po czym wyjechał do pracy do Drezna. Tam się osiedlił Sylwek Markowski i namówił kolejny raz żądnego przygód i zarobku młodziana by przybył. Po paru miesiącach Waldek przyjechał do Polski pozałatwiać formalności, gdyż zamierzał osiąść w Niemczech na dobre. Odwiedził też Adama, ten przyjechawszy do domu, zdawał żonie relację z tej niespodziewanej wizyty. -Waldek mnie odwiedził! Nie zgadniesz po co. Zaprasza nas usilnie na dwa tygodnie do niego, do Drezna. Tyle razy był przejazdem w Poznaniu, tyle razy czekał z powodu przesiadek, ale nigdy nie przyszło mu do głowy, by się ze mną spotkać. A teraz zadał sobie tyle trudu, by mnie znaleźć w szpitalu Przez dobrą godzinę trajlował, namawiał, przekonywał byśmy skorzystali z jego zaproszenia. Dla mnie to dziwne, że mu aż tak zależy, byśmy przyjechali. Mirka ogławiała pomidory, mąż dreptał za nią, opowiadal i ...