Przejdź do głównej zawartości

Posty

24.06.2025r. Uparta miłość t.III r. 16[4] Z Natalką nie było żadnego kłopotu. Rano pytała, co jest do roboty i ochoczo zabierała się do działania. Doskonale radziła sobie w kuchni; w ogrodzie trzeba był jej pokazać - co chwast, a co warzywko. Do tego bardzo dobrze rozumiały się z Marii, można było spokojnie zostawiać małą pod jej pieką. Popołudniami jeździli z Heńkiem po okolicy; on coraz częściej był kierującym, choć wcześniej nie jeździł motocyklem. W wojskowej sekcji spadochronowej, do której należała Natalka, zorganizowano kurs samoobrony. Ukończyła go z wyróżnieniem i bywało , że razem ze starszymi kolegami robili pokazy w szkołach średnich, było z tego parę groszy i wielka satysfakcja. Toteż, gdy wieczorami obie rodziny wylegały przed dom, by odsapnąć po upalnym dniu - zaproponowała, że nauczy każdego chętnego, jak sobie radzić , gdyby zaszła taka konieczność. Adam walczył dzielnie, lecz przeważnie lądował na ziemi. Mirka przyniosła notes i swoim zwyczajem zapisywała, jak s...
16[3]Nastało pogodne lato z łaskawą pogodą; gdy był potrzebny deszcz - padało, kiedy ludzie czekali na śłońce - rozpogadzało się Zalewscy załatwili sobie dwa tygodnie nad morzem; wzięli Marii i wyjechali. Henio został i gospodarował w domu i obejęciu> Renia co dnia znikała na pare godzin w lesie - zbierala jagody na prywatne zamówienia. Z każdego zarobku małe sumy odkładała w tajemnicy przed męzem W tych wyprawach często towarzyszyła jej Julka, a jak był Igor, to i on.Heniek wybrał się z niumi jeden raz, po czym oświadczył, ze komary tylko czekają na niego i więcej nie pójdzie. Gdy wujek Staszek był sam, lubił iść do niego i pogadać. Wyręczał go też w wielu czynnościach, choc ten radził sobie swietnie i gotował obiady dla rodzinki. Tematem numer jden były zareczyny Julki; Stasiu wyjawił, ze nie jest zadowolony. - Za wcześnie, za pochopnie; po co wiązać sobie rece, gdy jeszcze nic nie wiadomo - co z nią , co z nim. - Widać się kochają, skoro się zaręczyli - odrzekł Heniek odcedza...
7.06.2025r. Uparta miłość t.III r. 16[2] Julka od zawsze była dzieckiem specjalnej troski; miała za sobą dwie operacje i lata ćwiczeń zanim mocno stanęła na obu nogach , Za ogrom troski rodzicielskiej odwzajemniała się ogromną miłością i przywiązaniem o nich.Szczególnie bliskie relacje łączyły ją z matką. Od kiedy Kasia wstąpiła do zakonu była jej podpora i powiernicą. Boleśnie przeżyła wypadek ojca, ale były w tym bólu razem, nierozłączne. Toteż bardzo boleśnie odczuwała, gdy matka zaczęła się zamykać.Ojciec wrócił do domu - powinno być coraz lepiej, a nie było.Starała się zrozumieć, że perspektywa życia z mężem niepełnosprawnym jest dla niej trudna do udźwignięcia, ze potrzebuje czasu. A czas płynął, w domu trudno było wytrzymać, więc wolała zostawać w internacie. W tym czasie wielką nieocenioną pomocą służył Igor. Oboje bardzo siebie potrzebowali, w obojgu poczęła dojrzewać myśl, że są dla siebie stworzeni Prawd. którą odkrył Igor, zdruzgotała dziewczynę. Musiał ją odwieźć na S...
1.06.2025 Uparta miłość t.III r. 16[1] Renia szukała wciąż okazji, by pojechać do Poznania i próbować szczęścia w grze; jednakże głównie przegrywała. Zasoby pieniężne kończyły się, a tu zbliżały się Święta; na początku grudnie pojechała odnowić recepty, rzecz jasna nie ominęła kasyna, ale spotkała ją klęska całkowita- przegrała ostatnie pieniądze. Święta trzeba było wyprawić za pożyczone . Ostatnią rzeczą , której pragnęła - to byli gocie. A tu zapowiedział się syn z synową. Liczyła na to, że będą gościć u Zalewskich.Kompletny rozstrój nerwowy próbowała ukryć zatroskaniem stanem męża, ale tamci wyczuwali fałsz i byli niezbyt mili. Jakoś się przemęczyli, nastał niby spokojniejszy czas tylko, że stan Staszka począł się pogarszać. Wynajęty masażysta, a zarazem rehabilitant niepokoił się, że jest gorzej, po okresie widocznej poprawy. Namawiał pacjenta, by się udał na badania. To wiązało się z nowymi wydatkami, więc żona była przeciwna. Orzekła, że skontaktuje się z lekarzem prowadzący...
27.05 Jagusia z Maćkiem pakowali torby przed powrotem do domu.. Korzystając z tego, że zięć wziął Marii i poszli przynieść od Dalszewskich to, co tam zostało, Mirka zagadnęła. - Powiedz, kochanie, jak wrażenia po Świętach, mam nadzieję, ze nie spotkała cię żadna przykrość. -- Tak czekałam, tak się cieszyłam na ten piękny czas, niestety nic miłego nie przeżyłam- -odrzekła ze łzami w oczach - było poprawnie, ale sztywno, zimno, mało rodzinnie.Teściowa trzymała fason, nie było sprzeczek, kłótni; nie było też odrobiny serca dla męża, córki, czy też dla nas. No i do tego Maciek był zwyczajnie głodny, bo on lubi sobie pojeść.Na Wigilie kupiła jedynie niedużego karpia, krokiety i barszcz przywiozła z przedszkola, bo tam w przeddzień mieli spotkanie dla pracowników. W Święta wracaliśmy po obiedzie do nas i otwierałam słoik z bigosem, albo rozmrażałam gołąbki, bo chciało nam się jeść.Ma jakąś swoją teorię, że jak teściu będzie szczupły, to wstanie z wózka.Wrócił Maciek, teściowa zagadnęła z...
19.05.2025r. Uparta miłośc t.III r.15[6] Rodzice powierzyli pieczę nad poznańskim mieszkaniem Jagusi i Maćkowi. Pieniądze za wynajem, owszem należą do nich, ale trzeba trzymać rękę na pulsie, by to piękne lokum nie było dewastowane. We wrześniu Maciek podpisał umowę z dawnymi znajomymi - dwoma parami. Wkrótce okazało się, ze jedni płacą, a drudzy nie. Do tego było podejrzenie, ze wynoszą z mieszkania różne rzeczy. Maciek próbował przywołać ich do porządku, ale bez efektu. Gdy przyjechali więc przed Świętami opowiedział o wszystkim teściowi. Oboje byli baz zwykłego, u nich animuszu, rodzice dociekali przyczyny. Dla poprawienia nastroju, mama zaprosiła do pokoju, gdzie już była przystrojona choinka. Niestety, to był widok dla nich przygnębiający. Z oporami, lecz wyjawili, że Julka napisała do Maćka list, by pozwolił jej na czas Bożego Narodzenia zamieszkać na Szelągowskiej, bo wiadomo, ze lokatorzy wyjadą. - Znaczy, chce być blisko Igora? - próbowała dociec przyczyny, Mirka. - Gor...
12.05.2025r. Uparta miłość t. III r. 15[6] Zalewscy mieli w swoim ogrodzie trzy dorodne jabłonie, które obrodziły nadzwyczajnie. Mirka wyczerpała zapas słoików i wszelkie pomysły na przetwory, a jabłek wciąż było bardzo dużo na drzewach i pod nimi. Z obawy, by coraz silniejsze przymrozki nie zmarnowały tego dobra, Adam zawiózł kosz do Przychodni swoim współpracownikom, Zona raz i drugi dostarczyła jabłka do szkoły i jeszcze było dość, by się z kimś podzielić. Poczęła więc zanosić owoce sąsiadom. Liczyła na chwilę rozmowy, co u nich, co u Młodych; jednakże było tylko zdawkowe - dziękuję i głucha cisza. Nie zrażała się i co parę dni zostawiała kosz z bardzo dojrzałymi jabłkami na ganku, a mężowi pożaliła się na oschłość i Reni i Staszka. - Trzeba im dać trochę czasu, by się odnaleźli w nowej, trudnej sytuacji. Bądź wyrozumiała- odrzekł. - A ja naiwna myślałam, że wróci dawna zażyłość, wszystko na to wskazywało. Nawet Julka teraz rzadziej przyjeżdża z internatu. - Ktoś z boku patrz...