Przejdź do głównej zawartości

Posty

 27.02.2021r     Uparta miłość tII r.3 [1]         .Mirka radziła , by i on korzystając z ciszy i spokoju w domu, starał się odpocząć – ale nie dało się Terminy goniły – samo skompletowanie brakujących dokumentów w staraniach o stypendium. zajęło mu tydzień. Jednakże wszyscy, którzy papiery przeglądali, wyrażali opinię, że jest pewnym kandydatem.   Wrócił z wczasów wujek z ciocią i wkrótce okazało się, że pod wspólnym dachem jest ciężko i nieprzyjemnie. Adam rozważał, czy się nie wyprowadzić. Powstrzymywała go obawa, że taki krok obudzi podejrzenia   u rodziny, postanowił zaczekać.   Unikał skrzętnie Ani, lecz po jakimś czasie zorientował się, że to ona go unika! – Pewnie kogoś ma – myślał – no i dobrze, wszystko rozwiąże się bez mego udziału.     Jednakże myślenie o tym sprawiało mu ból. Pragnął gorąco wyjechać, odpocząć od   rozpamiętywania..   Teraz najlepiej było w domu; z wielką radością witał żonę i...
 20.02.2021r.   Uparta miłość r.2 [4]       -Adam         radził się, czy ma się dalej starać o ten roczny staż we Francji. Uważał, że ma duże szanse. A ona widząc, jak bardzo mu na tym zależy, z jakim ogniem mówi o nowych dla siebie możliwościach – nie miała sumienia powiedzieć, że się nie zgadza.   – A może przez to, że czuje się takim nic nie znaczącym doktorkiem, co chodzi w ogonie świty lekarskiej – był taki niemiły? A teraz, gdy te nowe perspektywy otworzyły się przed nim, stał się tym dawnym Adasiem? – rozważała, gdy samochód zginął w wieczornej mgle.   A on sam, dojeżdżając do Piły, uświadomi sobie, ze cały czas nuci, podśpiewuje. Choć mrok gęstniał, zdołał dostrzec kępy kwitnących , dzikich róż, głogów i jaśminów. Miał też wrażenie, że powietrze intensywnie pachnie, że wokół jest niezwykle pięknie.   – Gdy jechałem do Pogórza, nie zauważyłem tego wszystkiego. No tak, trzeba mieć porządek w duszy, w...
 13.02.2021r     Uparta miłość tII r.2.[3]     -          Marysia, później Wojtek i Stefcia. Nasze chłopaki teraz pójdą do szóstej, a Stefka do siódmej. No a Wojtek, to prawa ręka naszej kierownikowej. Maturę zrobił z jej pomocą w wieczorówce i ona go teraz namawia na studia rolnicze – dopowiedział tato   – No i tak – Justka w Zalipiu u narzeczonego, Werka w pałacu, Bartek w jakiejś szkole specjalnej, taka ładniutka Celineczka – chrześniaczka Fabisiaka, u sióstr zakonnych uczy się krawiectwa. Józiu zamieszkał u rodziców. Póki ojciec żył, jakoś szło, a teraz to biedaczysko , jak bezpańska psina, chodził po wsi. Te głupole, pijaki, dali mu w kawiarni piwa. To raz, że głodny, a dwa, że głowa nie taka, jak trzeba – no i zaczął tam krzyczeć, sprzęty rozbijać, przyjechali i zabrali go do wariatkowa.   -A ile dzieci matka ma pod swoją opieką? – zainteresował się Adam.     – Troje i to sam drobiazg – odrze...
 06.02. 2021r. Up -            – A co się stało Dudkowskiemu, że tak nagle odszedł? Toż ja go pamiętam takiego rumianego; lato, zima rękawy podwinięte, koszula rozpięta, uśmiech od ucha do ucha..   – Miał zawał .Źle się czuł i po wieczornym udoju, powiedział kobietom, żeby same wszystko pomyły, pozamykały, bo jego coś łamie. Wziął kankę z mlekiem, ale widać była mu za ciężka, bo wrócił i zostawił. Doszedł do drzwi i upadł. Nic pogotowie nie pomogło,   - nie żył. To przez kierownikową, tak każdy mówi. Ona mu strasznie dokuczała, że się zrobił całkiem mały, nic nie znaczący. A Łukowski go chwalił i robota się układała w tej oborze i mleka było dużo i ludzie tam chętnie szli do pracy. A jak ta Ludmiła nastała, to tylko upomnienia, nagany, ludzie nerwowo nie wytrzymują. -             – Nie trajkocz tak, Lusia i nie oskarżaj pochopnie, to grzech! – mitygował teść – Łucek musiał...
 30.01.2021r.     Uparta miłość t.II r.2 [1]      Rozpoczął się już sezon urlopowy i nie udało się doktorowi załatwić wolnego, pojechali po paru dniach. Zatrzymali się w hotelu przy Świętym Marcinie; umówili się   z synem, że spotkają się na skwerku za Katedrą. Porozmawiają, a później pójdzie się razem na dobry obiad. ~ Zbesztali syna nie przebierając w słowach, a on stał przed nimi, siedzącymi na ławeczce i oczu podnieść nie śmiał. Czekał cierpliwie na koniec rodzicielskiej oracji; gdy skończyli, oświadczył, że coś tam faktycznie było, ale dawno się skończyło. Ubolewał, że wujostwo niepokoili ich, gdy już dawno jest po sprawie!   To właśnie chcieli usłyszeć, teraz już można było głęboko odetchnąć i porozmawiać o rzeczach przyjemniejszych Pójść na zasłużony posiłek; a że Adam szedł na nockę, planowali też wspólny spacer. Tato wstał z ławeczki, mama też chciała się podnieść, ale nie mogła. Mąż chciał jej pomóc – odtrąciła rękę. Panowie rozg...
 23.01.2021r.      Uparta miłość IIt.r 1[3]   – Żebym ja się, cholera, za moje dobre serce doczekał takiego podziękowania, O, nie! Już on długo u nas miejsca nie zagrzeje!~- sapał równie zmęczony i zdenerwowany wujek.   – O to, to. Tak i ja pomyślałam, już wtedy, gdy ta nadęta Zalewska brząkała mi przed nosem tą swoją porcelaną. Tylko, co powiemy Mirusi, albo Lisom? Musielibyśmy zadziałać politycznie. Możemy powiedzieć, że chłopaki się żenią, że potrzebny duży salon, że wszystko przerabiamy. –         A co ? Jarek wspominał coś o żeniaczce? –           – Ale tam! Nic nie mówił. Tylko, że coś przecież musimy wymyślić.   – No to szkoda, bo już czas by mu było – dodał pan Józef sadowiąc się na ławeczce w cieniu, przed dworcem.   Tymczasem w domu Zalewskich panowała głucha cisza. Na stole stygła kolacja; małżonkowie nie mogli ani jeść, ani rozmawiać, ani patrzeć jedno...
 16.01.2021r.    Uparta miłość II - r.2[2] Ttramwajem kołysało; spojrzał przelotnie na dwoje ludzi na przednim pomoście – i zdrętwiał To był Adam! Obok stała wysoka, postawna brunetka.To, że sylwetki kołysały się i muskały, to by jeszcze można złożyć na karb ruchów pojazdu, ale, że na drążku, którego się trzymali –jego ręka obejmowała jej dłoń?   Zgnębiony, opowiedział żonie, co widział. Ta też aż czoło potarła, jakby i jej ten fakt nie mógł się w głowie zmieścić.   – Lusia tak nas prosiła, byśmy go przyjęli pod swój dach, bo , jak powiedziała: Strzeżonego, Pan Bóg strzeże. I co teraz? Może to nic poważnego?     Choć początkowo mieli zamiar jechać do Rostowa na Roczek bliźniaków, zrezygnowali. Pojechał Tomek z Lilianą. Zaraz po tym zdarzeniu, sprzątając, ciocia znalazła klipsy. Oddała je Admowi bez słowa. Podziękował i popatrzył z niemym błaganiem, by o nic nie pytała.   A to było niedopatrzenie, gdyż Ania towarzyszyła mu w wyprawie do Warsza...