Przejdź do głównej zawartości

Posty

26.02.2024r. Uparta miłość t.III r.7[1] Lisowie wstali skoro świt; trzeba było zawieźć panią Lusię na najwcześniejszy pociąg. Jechała do córki radosna, bo czy może być większe szczęście, niż to przeświadczenie, że Pan Bóg wysłuchuje naszych próśb? Zaginęła - a znalazła się, życie jej wisiało na włosku - a oto przyjdzie nam razem świętować! Dotarła do Rostowa przed obiadem, to była pora, gdy Jagusia jeszcze spała w najlepsze. Wymizerowana, jak po chorobie, przybita, córka rzuciła jej się na szyję z trudem hamując łzy. - Nie desperuj, córka, że nie stało się najgorsze, to łaska od Pana Boga. Teraz już będzie z górki. - Mama, ale, co ta cholerna trucizna, te narkotyki zrobiły z mojego dziecka! Przecież ją nic ni interesuje, nic jej si nie chce. Cała buzia w liszajach, włosy jej obcięli - odrastają, ale są puste placki bez włosów. - Spokojnie, wszystko potrzebuje czasu. Bóg nam dał taką naturę, że prze do przodu, do dobrego!Dziecko rośnie, skaleczysz się, to się zgoi, złamiesz rę...
154.02 2024r. Uparta miłość t.III r. 6[8] Mirka stała na ganku i wciągała w płuca rześki powietrze; już miało inny, nie zimowy zapach - no i ten odgłos w oddali - czyżby to klucze ptaków? Jeszcze nie marzec.Zadzwonił telefon. Teść zaczął od narzekania, że na jego stare lata przyszło mu się tyle natrapić: - Niechby się już skończyła ta zima, niech przyjdzie wiosna i nowe życie!Marynia cały czas słabuje. Nie było kontaktu z Adamem - to się zamartwia. Teraz zadzwonił i nawet obiecał, że nas odwiedzi. Że jest już w Szczecinie, to wiesz? Przemek - kochany chłopak przywiózł go. Niestety lekarz prowadzący nie pozwolił, póki co, na spacery na toksykologię, tylko dzwoni do Jagusi Oni tam mają automaty w holu, mogą gadać, ile chcą..Bogu dzięki panienka wraca do zdrowia; posiłki spożywa przy stoliku, tylko, że , jak twierdzi - niesmaczne. Ma dietę, bo coś tam z wątrobą nie w porządku. No i rzecz jasna, chce do domu.Dobrze by było, jakby Henio przyjechał, często o nim mówi. - Nie wpuszczą go,...
10 02.2024r, Uparta mipść .III r4. 6[7] W drodze powrotnej, przemyślała wszystko i doszła do wniosku, że choć tak się nacierpiała, tak boleśnie odczuła wciąż nowe ciosy, to Pan Bóg okazał jej łaskę, bo najbliższe osoby żyją i z dnia na dzień mają się lepiej.Postanowiła, że swoją wdzięczność będzie okazywać czyniąc dobro.Zadzwoniła do Tomka, by zasięgnąć języka. Miał dobre wiadomości -Adam szybko odzyskiwał siły. Był w stałym kontakcie z ojcem i Przemkiem. - Skąd on do nich dzwoni, ze szpitala? - To oni dzwonią, przeważnie wieczorem, po kolacji, wtedy wołają go do dyżurki. Właściwie można by na tym poprzestać, ale że chorego należy pocieszyć, postanowiła zadzwonić. Mąż był bardzo zadowolony , że się odezwała, mniej słysząc, jaki jest stan córki.Widocznie tak Przemek, jak i ojciec, przedstawiali łagodniejszy obraz.Opowiedział żonie, jaki mają plan i jak daleko już posunęły się uzgodnienia. - A dasz radę chodzić do sąsiedniego budynku do Jagusi? - Już dziś bym zadreptał, a to prze...
3.02. 2024r. Uparta miłość t.III t. 6[6] Następnego dnia, z samego rana, przyszła Elwira. Na uczelni trwała sesja egzaminacyjna i nie wszystkie dni miała zajęte. Przyniosła całą torbę różności dla Jagusi Były tam i owoce i słodycze i kosmetyki. Piękne dwie koszulki na zmianę, szlafroczek i ręczniki. Trzeba jej było dokładnie opowiadać o chorej. - Co to jest - trzy półgodzinne wizyty? TY idź do ordynatora i proś o więcej; do tego będziesz wiedziała na jakim etapie jest leczenie. Przemkowi tego nie powiedzą. - Kiedy oni tam nie bardzo chcą rozmawiać, nie mają czasu. - No bez przesady! Nos dla tabakiery, czy tabakiera dla nosa? To ich psi obowiązek informować o stanie pacjenta. - Gdyby nie Przemek, wróciłabym do domu nie widząc córki. On jest nie do przecenienia. Czemu mu pozwoliłaś zamieszkać osobno? - Wiesz co, wczoraj rozmawialiśmy o tobie, mówił w samych superlatywach! A ja, głupia, wolę jak go w pobliżu nie ma, wtedy oddycham pełną piersią. A tak - co nie powiem, czego ni...
27,01.2024r. U parta miłość t.III r. 6 [4] Początek lutego przyniósł ciepło i deszcz. Mirka obudziła si bardzo wcześnie i słuchała, jak krople padają na szyby. - Trzeba będzie wyjechać wcześniej; na drodze będzie mnóstwo wody. Ziemia jeszcze całkiem nie rozmarzła. Właśnie wygrzebywała się z pościeli, gdy usłyszała telefon. Po chwili poznała głos teścia.- - No nareszcie odebrałaś.Adam słabiutki, ty milczysz, a tu dziecko trzeba ratować! -Skąd ty dzwonisz, tato, jakby samochody słychać? Jakie dziecko? -Właśnie wracam ze szpitala, czuwałem przy Jagusi. Przywieźli ją w stanie krytycznym... - Z jakiego szpitala, tam u was w Stargardzie? Co jej się stało?- drżała na całym ciele i z porannego chłodu i z przerażenia. - Nie. Leży w Szczecinie na Arkońskiej w Szpitalu Zespolonym. -Ale co jej jest? - Zatrucie narkotykami. Wcześniej napadli na pana Andrzeja, było ich pięcioro. Pobili go i okradli, zawiadomił milicję i mnie, poznał Jagusię Ja też dzwoniłem na milicję..Zanim ich schwy...
19.012024r Uparta miłość t.III r. 6 [4] Mieszkanie w szkole pozwalało zebrać myśli i nieco odpocząć. Przekonana, że Adam czuwa nad sprawami rodzinnym, oddała się pracy.Któregoś popołudnia siedziała nad papierami a za drzwiami ktoś głośno rozmawiał. Uchyliła drzwi -Renia? Co tu robisz?Wejdź do mnie, jak masz czas. - Ja właśnie do ciebie. - Renia opadła na krzesło, a uśmiech zniknął z jej twarzy. - Mirusia, musisz wrócić do domu.Mróz narasta, nie wystarczy już raz przepalić, powinien być stały ogień, a my mamy swoje obowiązki. Do tego opału masz najwyżej na miesiąc. - Tak, pomyślę... - To nie wszystko. Rozmawiałaś w tych dniach z Adamem? - Nie. Na razie nie dzwoni. -No właśnie! Jak się wyniosłaś, a on przyjechał, to chodził po obejściu, jak błędny.Różniej wziął się za robotę: węgiel wniósł, garaż i kotłownię wysprzątał. Siłą go przyprowadziliśmy na obiad. Staszek, widząc, jak źle wygląda, zaklinał go, by na noc nie jechał do Poznania..To mówi - wykąpię się odpocznę i pojad...
6.01.2024r. Uparta miość .III r.6[2] Pani Pelagia, widząc, że Mirce wrócił spokój, siadła naprzeciwka i poczęła wykładać swoje racje. - Pani Aldona nawet połowy swoich sprzętów nie zabrała; kazała mi szukać kupca. Na co jej stare graty, przecież te Żaki, to bogacze - mają rzeźnię, prowadzą sklep mięsny, co im bida zrobi? - . Nasza Aldonka dobrze zrobiła, ze nie patrzyła, że ten Jakub gruby, że prostak - liczy się serce. Ona by pani wszystko darmo dała, tylko na co to dyrektorce? - Komu oddała klucze? - Jeszcze nikomu, ale , kochana, pomyśl, gdzie się pakujesz.Ja dobrze pamiętam Baciarkową; przemiła kobieta. Jeszcze szkoła nie była gotowa - oni zamieszkali. No i co? Może trzy może cztery lata i zmarniała. Baciarek - młody wdowiec uwijał się i w domu, bo było dwoje dzieci i w pracy. Szkołę wykończył, dzieci wykształcił i niestety rozm stracił. Pani już była, jak ta Wioletta tu nastała/? Zadręczyła chłopa. Kiedy go brakło, to takie Sodomy, Gomory tu wyprawiała, że strach! Na szczę...